Leżajsk

W 1560 roku na polanie leśnej 2 km od leżajskiego rynku miejscowemu młynarzowi o nazwisku Rychta ukazała się Matka Boża. Później kilkakrotnie w tym samym miejscu pastuszkom pokazywały się ruchome światła płonące jak wielkie gromnice.

W 1590 roku ponownie w tym samym miejscu objawiła się Matka Boża w towarzystwie Świętego Józefa pochodzącemu z pobliskiej Giedlarowej Tomaszowi Michałkowi przekazując następujące słowa:

"Nie trwóż się, Michałku, tu Boga swego a Syna mego chwałę i pomoc moją poznacie. Tom sobie miejsce obrała, abym na nim ludzi ratowała i przed Synaczkiem zastępowała. Idźże tedy do starszego, co jest dozorcą tego miasta, powiedz mu, iż Syna mojego jest wola, aby imieniem moim kościół mi tu zbudowali, w którym by ludzie modląc się mogli otrzymać przeze mnie to, czego by potrzebowali."

Tomasz Michałek, który prostym pracownikiem miejscowego browaru bał się pójść do rajców miejskich i przedstawić przesłanie Matki Bożej. Prosił, więc aby Maryja wybrała kogoś innego.

Dlatego Maryja po raz kolejny przemawia do Tomasza:
"Michałku, nie bądź lękliwy ani małej wiary. Jeśli dbasz o to, by chwała Boża rozbrzmiewała w tym miejscu, a ludzie doznawali tu pomocy mojej, to udaj się do rady miasta i tam spełnij , co ci zaleciłam."

Michałek opowiedział o wszystkim proboszczowi Wojciechowi Wyszogradowi, który był jednocześnie członkiem rady miejskiej. Nie uwierzono jednak Michałkowi i zabroniono mówić o objawieniach. Wypuszczono go jednak z więzienia, bo nie udowodniono mu żadnej winy. Michałek z wielka odwagą domagał się, aby rajcy miasta spełnili życzenie Matki Bożej.

Odmawiano mu jednak tłumacząc się brakiem funduszy i zasadności budowania nowego kościoła w głuszy leśnej i w oddaleniu od miasta. Za namową byłego burmistrza Grzegorza Strykowskiego w miejscu objawień Michałek zawiesił krzyż Męki Pańskiej.

Do miejsca objawień zaczęły napływać tłumy pielgrzymów. Proboszcz Wyszograd postanowił spalić krzyż w obawie przed zabobonami i szerzeniem herezji, sądząc, że wtedy pielgrzymi ustaną. Krzyż spłonął natomiast figurka Męki Pańskiej ocalała (obecnie znajduje się w szklanej gablocie za głównym ołtarzem bazyliki).

Ocalenie figurki uznano za cud. Skłoniło to Reginę Pisarską, mieszkankę Leżajska do postawienia w tym miejscu w 1592 roku krzyża z kapliczką, którą w krótkim czasie powiększono do rozmiarów małego kościółka.

Jednak okazało się, że wola Matki Bożej nie zupełnie została spełniona. W kolejnym objawieniu powiedziała do Michałka:

"Michałku, chcę by mi tu zmurowano wielki kościół, niech będzie oddany pod opiekę zakonników św. Franciszka."

Wkrótce rzeczywiście sprowadzono do tego świętego miejsca oo. Bernardynów. Postanowili oni zbudować nowy kościół i klasztor. Do realizacji tego zamiaru potrzebny był zamożny fundator. W niedługim czasie okazał się nim starosta leżajski Łukasz Opaliński.