Nowenna do NMP Jarosławskiej (Pocieszycielka w doczesnych potrzebach). Dzień I-V

Nowenna do Matki Bożej Jarosławskiej

Nowenny utworzono na podstawie maszynopisu z 1943 r. i przechowanego przez jednego z mieszkańców Jarosławia. Autorem może być o. Cyryl Markiewicz, gwardian jarosławskiego klasztoru w latach 1933-1937.

Trzy nowenny do Matki Bożej Bolesnej Jarosławskiej na tle historii cudownego miejsca.


Pocieszycielka w doczesnych potrzebach

Dzień pierwszy

Uzdrawia niemowlęta

Było to w roku 1605. Na podwórzu domku murarza jarosławskiego, Mikołaja Kuliga, bawiło się trzyletnie dziecko żerdką murarską uwiązaną na sznurku. Powstała burza. Dziecko, uciekając przed ulewnym deszczem, zaplątało się w sznurek i wpadło wraz z żerdką w głęboki dół pełen wody, w którym wapno gaszono, i tam utonęło. Służąca, zauważywszy, że dziecka nie ma, szuka i woła, ale nadaremnie, kiedy jednakże stanęła nad dołem i zobaczyła sterczącą żerdź ze sznurem, chwyciła i poczęła ciągnąć. Jakież było jej przerażenie, kiedy wyciągnęła na brzeg nieżywe już dziecko. Na krzyk i lament służącej zbiegli się rodzice i sąsiedzi, przyszedł też dobry znajomy, piekarz Filip. Pocieszając zrozpaczonych rodziców poradził im, aby z całą ufnością ofiarowali dziecko Matce Najświętszej w cudownej Jej figurze, Pannie Bolesnej w Jarosławiu. Klęknęli wszyscy i w kornej modlitwie błagali Ją o pomoc, obiecując zamówić msze święte i świece złożyć na jej ołtarzu.

Wkrótce potem dziecko przyszło do siebie, jakby ze snu zbudzone, wróciło do życia. Całe miasto uznało to za cud, zaprzysiężono go i opatrzono podpisem świadków, aby po wieczne czasy dawał świadectwo o łaskawości Matki Najświętszej na tym miejscu cudownym.

Dnia 16 października 1612 r. rozeszła się po Jarosławiu wieść o niezwykłej łasce, której Najświętsza Panna tu udzieliła. Trzyletnie dziecko Stanisława Chełmińskiego szło ze swym starszym bratem przez most na Sanie po piasek. Nie zauważono, że most był zepsuty. Dziecko, biegnąc prędko, przez dziurę wpadło do Sanu. Widzieli to ludzie przechodzący, trudno im jednak było przyjść z pomocą. Jeden z nich, pobożny Marcin Kilian, oddał w opiekę dziecko tonące Matce Boskiej Bolesnej. Wtem uniesione przez fale dziecko do brzegu przypłynęło, ale już posiniałe i prawie umarłe. Dano znać matce. Bierze ona to dziecko ledwo żywe w swe ręce i z ufnością wielką w pomoc Matki Najświętszej niesie je do kościoła i tam je składa na ołtarzu.

I nie zawiodła się w swej wierze. "Ona mnie musi wysłuchać", mówiła sobie w duszy. I wysłuchała. Dziecko zupełnie przyszło do siebie i czerstwe wróciło do domu. Co za radość! Dziecko już prawie przepadłe - zdrowe, wesołe wpada w objęcia rodziców. Krzyżem leżąc, matka dziękowała Matce Najświętszej za tę łaskę podczas mszy świętej, którą zamówiła przed Jej ołtarzem.

Wśród mnóstwa łask zanotowanych, które Matka Najświętsza świadczyła małym dzieciom na tym miejscu, przytoczymy jeszcze jedną z nowszych już czasów, bo z roku 1870. Mała dziecina, wnuczka P. Łyczkowskiej, przez nieostrożność służącej spadła z wysoka na ziemię, tak nieszczęśliwie, że prócz dotkliwego bólu, którego doznała, jeszcze garb wyrósł, który niczym nie dał się usunąć. Ośmiu lekarzy sprowadzono do niej i wszystko na próżno. W bólu i wielkim smutku ofiarowano ją pod opiekę Najświętszej Panny Jarosławskiej i nie zawiedziono się, cudownie wyzdrowiała, garb znikł prawie zupełnie.

Rozważanie

Jaka miłość, jaka troskliwość należy się dziatkom, najlepiej poucza nas sam Zbawiciel, który kładąc ręce swe święte na ich główki błogosławił je i mówił: "Dopuście dziateczkom przyjść do Mnie, a nie zabraniajcie im, albowiem takowych jest Królestwo Boże".

W tych słowach mieszczą się wskazania, które Chrystus podaje przede wszystkim rodzicom i wychowawcom. Dzieciom należy się od nich w pierwszym rzędzie troskliwość o ich zdrowie, wyżywienie i odzienie, a potem wychowanie na wskroś religijne od pierwszej młodości. Wychowanie słowem, ale przede wszystkim dobrym przykładem. Dusza dziecka podobna jest do gąbki, która z łatwością wciąga w siebie wszystko, co widzi i słyszy, i to pozostaje w nim na całe życie.

Przeto baczność, rodzice, na każde słowo, na każde wasze zachowanie się wobec dzieci. Dziecko chore należy otoczyć opieką szczególną i w gorącej modlitwie polecać Najlepszemu Lekarzowi i Lekarce, Jezusowi i Matce Jego Najświętszej, ufając, że Oni go nie wypuszczą ze swej opieki, bo któż więcej jak nie Chrystus i Matka Jego kocha wasze dziecko.

Kiedy jednakże Panu Bogu spodoba się zabrać je do Siebie, wtedy także trzeba zwrócić uwagę na powyższe słowa Chrystusa: "Dopuśćcie dziateczkom przyjść do Mnie, a nie zabraniajcie im, albowiem takowych jest Królestwa Niebieskie".

Dzieci przede wszystkim należą do Pana Boga, dlatego "dopuśćcie dziateczkom przychodzić do Niego, nie zabraniajcie im, albowiem takowych jest Królestwo Niebieskie".

Dziecko, które po chrzcie świętym zachowało niewinność, umierając dostaje się do nieba. Ono tam stokroć szczęśliwsze od tych, którzy żyją i cieszą się zdrowiem na ziemi. Cała troska nie tylko rodziców, ale i nas wszystkich, abyśmy stali się im podobnymi prostotą i czystością życia, bo takich tylko jest Królestwo Niebieskie.

Modlitwa

Matko Najświętsza, któraś tutaj na tym miejscu Twym ukochanym w jarosławskiej swej świątyni wiele dziatek cudownie uzdrowiła, weź, prosimy Cię usilnie, dziatki nasze w swą świętą opiekę. Chroń je od złego na ciele i na duszy. Niech Aniołowie niebiescy bronią ich od złego, osłaniają skrzydłami swymi przed grożącymi niebezpieczeństwami. Rodzicom zaś ich wyproś łaskę i światło u Syna Swego do religijnego ich wychowania. Aby nie tylko mogli doczekać się z nich dla siebie pociechy i pomocy, ale i chwały i zbudowania dla całego Kościoła Świętego. Amen.

Ojcze nasz..., 10×Zdrowaś Maryjo...

Modlitwa

(do odmawiania w każdym dniu nowenny)

O Maryjo, Matko moja niebieska, najczulsza, najlepsza z Matek, do stóp i do serca Twego macierzyńskiego tulę się z miłością i ufnością dziecięcą. Patrz, oto Twoje dziecię przybiegło do Ciebie i wzywa Twej pomocy.

Czy potrzeba, o Matko, by wiele Ci mówiło, Twe serce wszystko już odczuło... Ty wiesz, że cierpi, że płacze, że zgrzeszyło... O Matko łaski Bożej, źródło życia i radości, o Ty wsławiona cudami i łaskami bez miary, spraw Twą wszechmocną przyczyną, by i na moje serce spalone cierpieniem i winami, spadły białe, śnieżne płatki Twej pociechy, zmiłowania i wysłuchania. Pomnij, że od wieków nie słyszano, by ktoś na próżno wzywał Twej pomocy, wszak jesteś wszechmocną u Boga, On Ci niczego odmówić nie może, jeśli tylko prośby nasze nie sprzeciwiają się zamiarom Jego Ojcowskiego Serca, tak bardzo nas miłującego.

O Matka Najświętsza, wierzę, iż wszystko możesz u Boga.
O Matko Miłosierdzia, ufam Twemu macierzyńskiemu Sercu.
O Matko Najczulsza, Tobie poruczam wszystko, co dotyczy mej duszy i ciała, co dotyczy mych najdroższych.
O Matko Ukochana, miłuję Cię i wiem, że mnie miłujesz jak dziecię swoje. W Twe ręce Najświętsze składam życie, śmierć i wieczność moją, wiedząc, że nie zginę na wieki. Amen.

Dzień drugi

Młodzież ratuje

Kilkunastoletni chłopiec stanął w oknie i jak to często bywa niebacznie opierając się spadł z piętra, tłukąc się i kalecząc niemożliwie. Ktoś z rodziny polecił go opiece Matki Najświętszej Bolesnej w Jarosławiu, zamawiając za niego msze święte przed Jej obrazem. Nadspodziewanie prędko wrócił do zdrowia, wzbudzając powszechny podziw i wdzięczność ku Maryi za łaskę wyświadczoną.

Inny młodzieniec chciał się uczyć i rwał się do książki, uczęszczając do Kolegium OO. Jezuitów. Cóż z tego, kiedy gorączka ustawicznie go nawiedzała i nikł w oczach. Należąc do Kongregacji Mariańskiej miał wielkie nabożeństwo do Matki Najświętszej. Ofiarował się nawiedzać świątynię Bolesnej Pani przez pięć piątków. Ślub został przyjęty i zdrowie odzyskał. Sławiąc swą Dobrodziejkę, jako votum złożył tabliczkę z wyrytym napisem.

Młodzieniec pewien znany z wyuzdanego życia, w przededniu święta Wniebowzięcia Najświętszej Panny Marii, kiedy rzesze pobożnych pielgrzymów zdążały do świątyni Panny Marii Jarosławskiej na odpust doroczny, układał sobie w myślach najohydniejsze plany rozpusty na dzień następny. Zasypia i we śnie widzi przed sobą jakoby na jawie Chrystusa Pana Ukrzyżowanego, bardzo zbolałego i ranami okrytego. Twarz jego surowa, a z ust wychodzą słowa ostro go karcące i upominające, aby porzucił gorszące życie, usunął złe zamiary, a poszedł za świętymi natchnieniami, inaczej czeka go wieczna zguba. Ocknąwszy się, żalem serdecznym przejęty, pośpieszył do kościoła Bolesnej Panny Marii, tutaj przez spowiedź szczerą i łzy prawdziwie szczerej pokuty oczyścił nie tylko duszę swą z grzechów, ale umysł i serce swe od brudnych myśli.

Oto, co potrafiła Wniebowzięta uczynić. W dniu swej uroczystości wyprosiła u Syna swego nawrócenie dla zepsutego i na pozór już straconego młodzieńca.

W ostatnich już czasach, bo w roku 1934 zanotowano w kronice klasztornej następującą łaskę, jaką wyświadczyła Matka Najświętsza na tym miejscu cudownym. Dwunastoletnia córeczka państwa K. w Jarosławiu zachorowała na zapalenie opon mózgowych. Lekarze stwierdzili stan beznadziejny, nie podejmując się nawet leczenia. Po odprawieniu mszy świętej w jej intencji przed cudowną Matką Boską Bolesną w trzech dniach nastąpiło polepszenie. Wkrótce przyszła zupełnie do zdrowia, nie odczuwając żadnych chorobliwych następstw, które w tych wypadkach zazwyczaj pozostają.

Cześć i dzięki po wieki niech będą Ci za to, Maryjo, w tej tu świątyni. Niechaj coraz więcej młodzieży do Ciebie się garnie.

Rozważanie

Piękne jest słońce, ale też i zmienne jak niebo wiosenne jest życie młodzieńcze.

Szczęśliwy ten młodzieniec i to dziewczę, które od zarania swego życia otrzymało w domu rodzinnym ciepło, ale i głębokie wychowanie religijne. Postać i słowa bogobojnej, a przy tym bardzo kochanej matki nigdy się nie zacierają. Dobry przykład ojca oddanego rodzinie pozostanie głęboko w pamięci na całe życie.

Wcześniej jednak czy później, trzeba będzie samodzielnie pracować i samemu o swym szczęściu czy nieszczęściu decydować.

Niełatwa to rzecz, ustrzec się błędów w młodzieńczym wieku, zwłaszcza kiedy z jednej strony zbyt wcześnie szuka się wolności, a z drugiej strony wiele bardzo złych wpływów oddziaływa na młodą duszę.

W smutku i zatroskaniu o swoją przyszłość, przybyłaś do Matki Najświętszej i prosisz Ją o pomoc i błogosławieństwo. Ona dobra i pełna łaskawości nie odmówi Ci wsparcia, ale w zamian życzy sobie, abyś na drogę życia wzięła sobie trzy zasady:

Bądź jak najbliżej Pana Boga. Za nic na świecie, dla nikogo, dla żadnych względów, nie obrażaj Go, żadnym dobrowolnym grzechem. Bez modlitwy ani dnia nie zaczynaj ani nie kończ. Aby czystości serca dochować, jak najczęściej uczęszczaj do sakramentów świętych.

Praca niech będzie potrzebą twego życia, kto nie pracuje, ten nie wart, że żyje. Od młodości zaprzęgnij się do sumiennej pracy, nie próżnuj ani chwilki. Praca twoja niech będzie wszechstronna. Nie zaniedbuj kształcenia twego umysłu, bo nieukowi źle na świecie. Ale poświęć się pracy zawodowej, do której cię Wola Boża skierowuje. Tutaj udoskonalaj się z dnia na dzień, pokochaj tę pracę, wkładaj w nią całego siebie, a to cię ustrzeże od wielu błędów i da wiele zadowolenia życiowego.

Bądź uczciwą pod każdym względem. Niech żadna krzywda ludzka nie przylgnie do twej dłoni. Nie pozwalaj sobie na żadne kłamstwo, na żadną podłość, ani poniżenie kogoś, chociażby najmizerniejszego stworzenia. W całym twym postępowaniu z bliźnimi niech będzie miłość nie kłamliwa, ale pełna szczerości i życzliwości, a pozyskasz ich sobie, chociażby byli bardzo przykrymi.

Czy odmówisz tego Najlepszej Matce, od Której tyle otrzymałaś i tak wiele rzeczy dla siebie i dla drugich prosisz?

Modlitwa

Matko Najświętsza, Któraś idąc za wzorem Swego Syna Ukochanego młodzież szczególnie umiłowała i wielu z niej na tym miejscu cudownym zdrowie ciała i duszy wróciła, zlituj się nad dorastającą młodzieżą naszą. Patrz, wielu z nich marne życie prowadzi, jedni nie mają środków do życia, nie kształcą się, stracili ochotę do pracy, drudzy duchowo posnęli, zagrzęźli na mieliznach zepsutego świata, mają imię, że żyją, ale umarli dla Boga, dla rodziny, dla Ojczyzny. Zbudź ich, o Maryjo, z tego snu, przyprowadź ich do siebie, natchnij pragnieniem modlitwy, wlej w nich ufność w Twą pomoc. Niech się podźwigną do życia i niech się staną pociechą dla stroskanych rodziców, niech porzucą złudne pokusy tego świata, a wejdą na drogę miłości Bożej, pracy i uczciwości wobec bliźnich, a doznają, jak słodko jest służyć Bogu i Tobie, o Matko Najświętsza. Amen.

Ojcze nasz..., 10×Zdrowaś Maryjo...

Modlitwa, jak w dniu pierwszym.

Dzień trzeci

Głodnych karmi

Głód wielki groził całemu Jarosławowi i okolicy. Było to w roku 1542. Szarańcza, ta plaga ludzkości, nadciągnęła z Moskwy do Polski. Wszystko niszczyła. Pola spustoszone, ogrody ogołocone, nawet liści na drzewach nie było. Stąd głód i choroby rozmaite szerzyć się poczęły. W wielkim strachu o przyszłość, ale i z wielką ufnością w pomoc Matki Najświętszej cały Jarosław, wszyscy mieszkańcy okolicy przybyli w procesji z litanią na ustach do kościoła polnego Matki Boskiej Bolesnej, błagając Ją o pomoc. Łaskawa Panna Najświętsza Jarosławska wysłuchała prośby biednego ludu, szarańczy prawie że tu nie było i zaraza się nie pojawiła. Co to za Pani potężna, że przed Nią wszelkie zło ucieka.

Rok 1681 był ciężkim dla mieszkańców Jarosławia. Naprzód w maju ktoś podłożył w paru miejscach ogień i groziło spalenie całego miasta. A potem w tymże samym miesiącu posucha wielka zapanowała, tak że się zdawało, że zboża zupełnie przepadną, w obydwu razach udano się o pomoc do Matki Najświętszej Bolesnej i nie zawiedziono się. Wiatr odwrócił ogień i w dniu modlitw spadł obfity deszcz i pola zostały uratowane. Urządzono za to uroczystą procesję do tutejszego kościoła z tłumem ludzi, ze mszą świętą i kazaniem, przepraszając Boga za grzechy, dziękując Maryi za łaskę wyświadczoną.

Nauczeni przykładem praojców od długiego już szeregu lat mieszkańcy Jarosławia i okolicznych wiosek śpieszą rokrocznie w miesiącu maju do tutejszej świątyni z prośbą do Matki Najświętszej o szczęśliwe urodzaje. W tej intencji zamawiają msze święte w każdą niedzielę maja i biorą w nich udział licznie, nieraz z procesją z poszczególnych wiosek z poświęceniem pól i zakładaniem krzyżyków św. Piotra z Werony przeciw gwałtownym burzom.

Miła jest Matce Najświętszej ta żywa wiara ludu naszego. Odwraca Ona od nas klęski wszelakie. Mimo bardzo rozdrobnionych gospodarstw i braku pokątnych zarobków, nie ma takiej biedy jak gdzie indziej, bo widocznie sama Matka Najświętsza wyprasza u Syna swego chleb dla zgłodniałych, chleb powszedni dla biednych mieszkańców Jarosławia i okolicy.

Niech Jej za to będą stokrotne dzięki!

Rozważanie

Głód to zły doradca. Nie tylko osłabia ciało, ale i ducha naraża. Nasuwa złe myśli, zniechęca do życia, a wobec bliźnich pokusy zazdrości, złorzeczenia, chęci zagrabienia własności drugich, a nawet wobec Pana Boga pokusy bluźniercze, buntu, niedowiarstwa. Co czynić przeto, kiedy głód zagraża?

Iść za wskazaniami Bożymi, modlić się i pracować. Ani jednego ani drugiego nie opuszczać. Modlitwa bez pracy - to kuszenie Pana Boga. Praca bez modlitwy nie niesie błogosławieństwa Bożego. A przy tym trzeba się nauczyć roztropnie urządzić sobie życie. Myśleć o przyszłości.

Wcześnie zapobiegać nędzy i ograniczać swe wymogi. Cenne w tym względzie podaje nam uwagi Apostoł Narodów: "Bom ja się nauczył w każdej potrzebie, w jakiej się znajduję, wystarczać sam sobie. Umiem i z biedą się sprawić, umiem i obfitować i niedostatek cierpieć. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia".

Gdy Bóg jest w sercu, ciało potrafi znieść niedostatek. A przeciwnie, gdzie Boga nie ma, tam i obfitość darów ziemskich nie syci.

Odsuwajmy od siebie zbytnią troskę o wyżywienie i odzienie, gdyż Ojciec nasz Niebieski wie, co każdemu potrzeba. Ale natomiast w pokorze i z ufnością w pomoc Tej, która wyprosiła wino dla nowożeńców, potrzeby nasze Bogu przedkładajmy, a pokój Boży, który wszelkie przewyższa pojęcia, towarzyszyć nam będzie. Ustrzeże serca nasze i myśli nasze od złego i sprowadzi na nas spodziewaną pomoc Bożą.

Modlitwa

O Matko Najświętsza, Któraś za życia swego z taką zapobiegliwością troskała się, aby nowożeńcom wina nie brakło, i Któraś tutaj na tym miejscu cudownym przez wieki całe karmiła biedny lud do Ciebie śpieszący, spojrzyj łaskawym okiem miłosierdzia Twego na nędzę naszą, którą przeżywamy.

Patrz, dziatki niewinne wyciągają z płaczem swe rączęta, a nie ma co do ust im podać, czym przyodziać i ogrzać. Oddal, o Matko Miłosierdzia, od nas widmo głodu. Udziel pomocy w naszych potrzebach doczesnych. Ale przede wszystkim spraw, abyśmy Syna Twego i Ciebie więcej kochali i nie marnowali łask Bożych, a wtedy pomoc i błogosławieństwo Boże spocznie na nas i będziemy mieli siłę do dźwigania nawet ciężkich krzyżów życia naszego.

Ojcze nasz..., 10×Zdrowaś Maryjo...

Modlitwa, jak w dniu pierwszym.

Dzień czwarty

Od zarazy broni

Niech nam dzieje przypomną, jak Cudowna Matka Boska w Jarosławiu broniła swych czcicieli od zarazy.

W roku 1572 po zaćmieniu słońca, kiedy to zaraz po południu zapanowały takie ciemności, że jeden drugiego zaledwie mógł spostrzec, wybuchło w Polsce morowe powietrze. Miasto jednak Jarosław, udając się pod opiekę cudownej Lekarki zostało od niego uratowane.

W roku 1652 w miejscowości na 20 mil oddalonej od Jarosławia ludzie marli jak muchy na zaraźliwą jakąś chorobę. W domu pana Jana, którego przezwano Tenoram, dwanaście osób już pogrzebano, pozostał tylko on z żoną swoją, oczekując niechybnej śmierci, gdyż już oznaki choroby u nich się pokazały. Posłyszeli jednak o cudach, jakie się działy za przyczyną Matki Najświętszej w Jarosławiu. Z głęboką wiarą zaofiarowali się na to miejsce święte, że kiedy tylko zostaną uratowani, tamże z podzięką przybędą. Tego samego dnia, którego ten ślub uczynili, zniknęły bolączki i do zdrowia wrócili. Z wielką radością przybyli na to miejsce, opowiadając szeroko łaskę, jakiej za przyczyną Matki Najświętszej doznali.

W tymże roku przybyła tutaj wielka procesja z Dynowa z duchowieństwem na czele, z możną szlachtą i tłumem ludu pobożnego, z podziękowaniem za opiekę Matki Najświętszej nad nimi. Morowe powietrze przez dwa lata panowało w ich okolicy, a nikt z ich mieszkańców nie zachorował, wszyscy zostali przy zdrowiu. Z wdzięczności swej dla Matki Najświętszej ofiarowali srebrną tablicę, byli na kilku mszach świętych, kazaniu i nieszporach, unosząc w sercach głęboko zapisaną miłość do tutejszego cudownego miejsca.

Podobną łaskę wyświadczyła Matka Najświętsza miastu Kańczudze, za co złożyli obywatele podziękę, przybywając tu w uroczystej procesji.

W roku 1678 znowu zaraza zagrażała mieszkańcom Jarosławia tym więcej, że tutaj odbywały się wielkie jarmarki, na które ze wszystkich, nawet dalekich stron przybywali ludzie. Z prośbą o ratunek urządzono dwie procesje na to miejsce i nie nadaremnie, gdyż zaraza ustąpiła.

Kilkadziesiąt lat później w roku 1738 znowu z liczną procesją przybyli jarosławianie z pokorną prośbą o zdrowie, gdyż grasowało wtedy morowe powietrze na Podolu i na Podgórzu. Pewni byli wysłuchania, gdyż tradycja ich o tym pouczała. Dlatego kazali na wielkiej tablicy ze srebra wyryć postać zagniewanego Boga, pioruny sprawiedliwego gniewu rzucającego na ziemię, a Matkę Najświętszą, Bogarodzicę Pannę płaszczem swym okrywającą Jarosław. Z boku z jednej strony widać było śmierć zbliżającą się, a z drugiej strony obywateli miasta, na klęczkach błagających Matkę Boską o pomoc. Na dole napis łaciński: "Mors cedet portis, non cedet Virgo Dolorum". "Śmierć od bram naszych niechaj odstąpi, a Panna Bolesna niech nas nie odstąpi".

Wiele było zapewne i w późniejszych latach i zarazy i chorób zakaźnych, od których nas Panna Bolesna uratowała, a które jednakże nie zostały w kronikach zanotowane. W ostatnich czasach doznaliśmy także cudownej opieki Matki Najświętszej.

W zimie w roku 1942, kiedy tyfus plamisty panował w całym Gubernatorstwie (tak się to wtenczas nazywało), w jarosławskim powiecie było tylko kilka nielicznych wypadków.

Cześć Ci przeto i dzięki niech będą za to, o Cudowna Pani nasza! Panno Bolesna! Nie opuszczaj nas nadal ze swej opieki, ale chroń od wszelkiej zarazy rodziny nasze.

Rozważanie

Kiedy myślę o niebezpieczeństwie chorób zaraźliwych, które w każdej chwili mogą wybuchnąć, czy też zastanawiam się nad swoją obecną słabością, którą przeżywam, nasuwają mi się następujące uwagi:

Jakżeż niepewnym jest życie ludzkie. Mimo sił, zdrowia i młodego wieku można niespodziewanie znaleźć się u progu śmierci.

Czyż wobec tego, że trzeba będzie wszystko opuścić, warto całą duszę zaprzedać doczesności, która nas tak pociąga za sobą? Kiedy śmierć zajrzy w oczy, wtedy to wszystko, za czym tak gonimy, o co się tak rozbijamy, przedstawi się marnym, że nie warto było ani o tym myśleć. Zostanie nam tylko żal, ból, żeśmy tyle czasu i sił tak błahym rzeczom poświęcili.

Niezbędną przeto rzeczą jest, być stale przygotowanym na śmierć; nie ma co odwlekać na ostatnią chwilę, bo może być za późno.

Co czynić w tym względzie?

Żyć w stanie łaski uświęcającej. Nie mogę ani jednego dnia spędzić w grzechu śmiertelnym. Wobec tego często muszę uczęszczać do sakramentów świętych i co dzień wzbudzać akt żalu doskonałego.

Starać się jak najwięcej zasług na wieczność zdobyć; kiedy do nadzwyczajnych ofiar Bóg mnie nie woła, przynajmniej starać się będą wypełnić Wolę Bożą w zakresie tych drobnych, codziennych obowiązków, które na mnie ciążą. Ale spełniać je będę z żywą wiarą i gorącą miłością w łączności z Chrystusem Panem, z Jego ofiarą Najświętszą, która uobecnia się na ołtarzu. A przy tym starać się będę o jak najczystszą pobudkę w pracach, rozmowach, cierpieniach.

Łaska dobrej śmierci to łaska największa. To łaska wybranych, którą o własnych siłach wysłużyć sobie nie można, ale trzeba ją sobie wyprosić. Stąd częsta i gorąca modlitwa o szczęśliwą, dobrą śmierć, tak dla siebie, jak dla swoich bliskich i wszystkich w tym dniu konających jest rzeczą konieczną. I w tym celu trzeba zamawiać msze święte, bo to modlitwa najpewniejsza.

Modlitwa

Gwiazdo śliczna, wspaniała, Jarosławska Maryja,
Do Ciebie się uciekamy, o Maryja, Maryja.
A gdy będziem umierać, racz, o Pani, przy nas stać,
Ażebyśmy trafić mogli z Tobą wiecznie królować.

Ojcze nasz..., 10×Zdrowaś Maryjo...

Modlitwa, jak w dniu pierwszym.

Dzień piąty

W czasie wojny ratuje

Okres z górą pięćsetletni, w którym króluje na swym tronie w jarosławskiej świątyni Najświętsza Panna Bolesna, to czas licznych wojen i najazdów na ziemie nasze.

Widzieliśmy już, jak wkrótce po swym objawieniu wielokrotnie broniła Cudowna Pani tego miejsca świętego. Obecnie z historią w ręku przypomnijmy sobie, w jak cudowny sposób odpierała Ona wszelkie zakusy wrogów, którzy nacierali na granice naszego miasta i okolic i z jaką ufnością uciekali się do Niej na to miejsce cudowne praojcowie nasi.

Dla krótkości podajemy w tej nowennie tylko suche daty:

W roku 1391 przybyła tutaj królowa Jadwiga, żona Władysława Jagiełły, z podziękowaniem za zwycięstwo wojsk polskich nad Rusią. Świadczy o tym mogiła pod Stubnem.

W roku 1649 Przemyśl uratowany został za przyczyną Matki Najświętszej od dziczy kozackiej, która szturmem chciała miasto zdobyć. W podzięce za tę łaskę przybyła tutaj procesja przemyska, ofiarując Matce Najświętszej tablicę z napisem.

Dzicz kozacka w czasie napadu na Lwów uprowadziła ludzi z miasta, a poraniwszy ich na wpół żywych wrzuciła do rowu i ziemią przysypywała. Jedna z mieszczek nazwiskiem Jadwiga Kryniewska, którą już ledwie żyjącą miano w dół zakopywać, ofiarowała się do Najświętszej Panny Jarosławskiej. W cudowny wprost sposób wyprosiła u swych katów, że ją nie zakopano. Wyleczywszy się z ran zadanych, pieszo tu do kościoła Matki Boskiej przyszła na dzień Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i tę łaskę głośno wobec ludzi zgromadzonych wyznała.

W roku 1656, w czasie wojny szwedzkiej, całe prawie miasto Jarosław w uroczystej procesji wraz z duchowieństwem, z chorągwiami i obrazami tutaj przybyło do Przebłogosłowionej Panny z podziękowaniem za wielką łaskę doznaną. Szwedzi, zająwszy to miasto, zaledwie przez dwie niedziele tu przebywali. Spokojnie, żadnej szkody nikomu nie wyrządzając, stąd się wynieśli. Powszechnie widziano w tym cudowną opiekę Matki Najświętszej nad miastem.

W roku 1657, kiedy ze wszystkich stron i od Węgrów i Kozaków groziło niebezpieczeństwo, OO. Jezuici wywieźli cudowną figurę Najświętszej Panny Bolesnej do Lwowa i tam Ją umieścili w swoim kościele. I tam nieprzyjaciel był zaledwie o milę od miasta. W wielkiej obawie o życie i mienie uciekali się mieszkańcy Lwowa do przybyłej z Jarosławia Cudownej Opiekunki. Nie było nikogo, kto by Jej nie odwiedził. Wiele wtedy łask popłynęło od Niej na naród wojnami sterany.

Na tym kończą się zapiski łask w czasie wojen minionych. Jak cudownie opiekowała się Matka Najświętsza miastem Jarosławiem w czasie wojny światowej i w tej ostatniej, wspominaliśmy już o tym poprzednio w pierwszej nowennie. Ale to wszystko zaledwie drobne i krótkie wzmianki. Któż bowiem potrafi zliczyć i opisać te łaski, jakie Matka Najświętsza tutaj wyświadczyła w tych czasach długiej wojny, kiedy to wielokrotnie groziło nam zupełne zniszczenie, kiedy to głód zazierał do domów naszych, wtedy to ze swego tronu spoglądała na nas Matka Boleściwa pełna miłosierdzia, darząc nas opieką i życie nasze ratując.

Rozważanie

Obok wojen, które narody zażarcie ze sobą prowadzą, jest jeszcze inna wojna, którą każdy człowiek, a zwłaszcza chrześcijanin, powinien staczać: a to wojna ze złem, które jest wkoło niego i w nim samym.

Nazywamy to potocznie walką duchową. Gdybyśmy jej zaniechali, groziłoby nam wielkie niebezpieczeństwo, że samo zło nas wprost pochłonie. Ponieważ to bardzo ważna sprawa dla każdego, w jakimkolwiek wieku i stanie się znajduje, potrzeba nam podać pewne w tym kierunku wskazówki, których się trzymać będziemy.

Przede wszystkim trzeba mieć oczy otwarte i umysł bystry, by spostrzec nieprzyjaciela duszy, tak zewnątrz jak wewnątrz siebie. Nieraz on nas atakuje z otwartą przyłbicą, zupełnie jawnie, a nieraz znowu przyczai się, bierze na siebie maskę uczciwości, tłumacząc się światowymi, utartymi zwyczajami, a znowu nieraz ukrywa się gdzieś w zakamarkach duszy i trzeba bacznego oka, by go wyśledzić.

Jak w każdej walce, tak i tu trzeba się borykać z nieprzyjacielem w podwójny sposób: obroną i nacieraniem. Trzeba być przygotowanym na atak nieprzyjacielski. Wiele bowiem dusz ginie, gdyż nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa, w jakim się znajdują, a nieraz sami wprost go szukają. Gdy się jest słabym duchowo, trzeba uciekać przed pokusą, tak radzą mistrzowie życia duchowego, zwłaszcza w pokusach przeciwko czystości i wierze.

Nie wystarcza jednak tylko bronić się, trzeba jeszcze i zwalczać wroga. A to z jednej strony zwalczaniem swych złych skłonności, opanowaniem oczu i słuchu, miękkości ciała, dogadzania swemu podniebieniu, dalej poddając swój hardy rozum pod prawo Boże, swoją kapryśną wolę pod Wolę Bożą.

A z drugiej strony pozytywnie wzbijać się do wyżyn, wyrabiając sobie cnoty Boże, zwłaszcza silną wiarę i wielką miłość Pana Boga i bliźniego, ćwicząc się w cnotach moralnych, a zwłaszcza w pokorze.

Walkę duchową trzeba prowadzić przez całe życie. Trzeba ją codziennie na nowo podejmować. Mimo nikłych rezultatów, mimo nawet i częstych porażek nie można się zniechęcać, ale wytrwale iść naprzód, chociażby tylko krok za krokiem. Zważmy, jak nikła kropelka wody, jeśli tylko spada ustawicznie na kamień, potrafi go z czasem wydrążyć. A ponieważ jesteśmy bardzo słabi i nic prawie o własnych siłach nie możemy, nic nie potrafimy uczynić dobrego, z ufnością udajemy się o pomoc w modlitwie do Wszechmocnego i do Matki Jego Najlepszej. Ona jest Mistrzynią życia duchowego. Ona wyciągała z błota występków tysiące grzeszników, Ona wskazała świetlaną drogę świętym, Ona i nam dopomoże.

Rozważmy to wszystko punkt za punktem i od dzisiejszego dnia zacznijmy walkę duchową na dobre.

Modlitwa

Matko Bolesna, Któraś wielokrotnie obroniła tę świątynię, miasto i okolicę od wrogów im zagrażających - spojrzyj litościwym okiem na moją biedną duszę, otoczoną licznymi niebezpieczeństwami. Z jednej strony świat zepsuty, a z drugiej słabość natury i złe skłonności, które odczuwam na każdym kroku.

Odmęt zła pochłonie mnie, jeśli, o Panno Najświętsza, nie przyjdziesz mi z pomocą. O Matko Światłości Wiekuistej, oświeć mnie, abym poznał, czego najwięcej muszę unikać. Oblubienico Ducha Świętego, wyproś mi dar mocy, abym mężnie i wytrwale zwalczał me złe skłonności, a zarazem idąc Twymi i Twego Syna śladami wzbijał się do tego stopnia świętości, jakiej Wola Boża ode mnie się domaga i w ten sposób spełniwszy swe zadanie na ziemi, mógł cieszyć się kiedyś oglądaniem Ciebie, o Maryjo, na wieki. Amen.

Ojcze nasz..., 10×Zdrowaś Maryjo...

Modlitwa, jak w dniu pierwszym.

Dzień szósty