Oto Matka twoja
Oto Matka twoja - i cóż mam począć z tymi słowami?
W Ewangelii św. Jana czytamy:
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: "Niewiasto, oto syn Twój". Następnie rzekł do ucznia: "Oto Matka twoja". I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie".
Poprzez oddanie się Niepokalanej jestem przyjacielem Jej Syna. Trudna to przyjaźń, ale piękna i radosna. Jako przyjaciel Jezusa, tak jak św. Jan, jestem zaproszona, by wziąć Maryję do siebie.
Chrystus, dając mi Maryję, mówi, że z Nią świętość - czyli cel, który Bóg wyznacza każdemu ochrzczonemu - staje się osiągalna.
Św. Maksymilian pokazuje, że z Maryją jest możliwa świętość - i to nie byle jaka świętość, ale jak największa. Tak, będę powtarzać za tym wielkim Świętym: Muszę być świętą, i to jak największą!. Nikt nie powiedział, że to będzie łatwe. Ale znam początek tej drogi - ona zaczyna się od przyjęcia Maryi do siebie, od pozwolenia na to, by Ona mnie prowadziła, uczyła i wychowywała.
Tak, to trudne, ale możliwe - bo Niepokalana jest ze mną, jeśli tylko zechcę.
Dziś ponownie przyjmuję Najświętszą Matkę do siebie. Niech Ona będzie rzeczywiście moją Mamą.
Dodaj komentarz