Nie boję się śmierci; boję się grzechu
17 lutego 1941 r. został aresztowany przez gestapo i przewieziony na Pawiak. 28 maja trafił do Auschwitz. Z obozu, 15 czerwca, napisał swój ostatni do matki - U mnie jest wszystko dobrze - i dodał - Kochana Mamo, bądź spokojna o mnie i o moje zdrowie, gdyż dobry Bóg jest na każdym miejscu i z miłością pamięta o wszystkich i o wszystkim. dwa miesiące później już nie żył.
Marianna modliła się za syna, który był w obozie, wspominała - gdym się zabierała do jedzenia lub spania, czułam bardzo dotkliwie, że on tam głód cierpi, on tam marznie, ale zawsze jest trochę nadziei. Przez długi czas ufała, że spotka się z synem, Jednak w 1940 r. otrzymała list od Maksymiliana, w którym pisał: „Czy się zobaczymy? Nie wiem… (…) Niech Niepokalana kieruje i w tej sprawie, jak jej się podoba”.
W obozie dał się poznać jako kapłan, który naprawdę wierzy, którzy ufa i wie, że Bóg jest obecny nawet w tym ziemskim piekle. Aleksander Dziuba, więzień Auschwitz, tak o nim napisze: "Umacniał nasze dusze i sprawiał, że mieliśmy więcej ufności w Bogu i osłabiał nasz lęk przed śmiercią…
Pamiętam jak mówił: Ja nie boję się śmierci; boję się grzechu. Zachęcał nas, aby nie bać się śmierci i aby mieć na sercu zbawienie naszych dusz. Mówił, że jeśli nie będziemy obawiać się niczego, oprócz grzechu, modląc się do Chrystusa i szukając wstawiennictwa Maryi, poznamy pokój. Potem ukazywał nam Chrystusa, jako jedyne pewne oparcie i jedyną pomoc, na którą mogliśmy liczyć.
Widzieliśmy jak on sam oddawał całe swoje życie, przeżywane w obozie koncentracyjnym, w ręce Boga: całkowicie się mu powierzał, miłując Chrystusa i Matkę Bożą ponad wszystko i przekonywał nas poprzez tę miłość. Naprawdę wydawało się, że nie ma większej siły od tej, która od niego emanowała”.
A jaka jest moja wiara? Na ile ufam i wierzę, że Dobry Bóg jest ze mną zawsze i wszędzie i mnie kocha? To pytania, na które warto sobie dziś odpowiedzieć.
Dodaj komentarz