Nawiedzenie NMP

Treść święta wynika z Łk 1,39.56. Święto w Kościele Zachodnim zawdzięcza swe powstanie młodemu jeszcze wtedy zakonowi franciszkańskiemu, który wprowadził je w 1263 r., wyznaczając na jego obchód dzień po oktawie Narodzenia Jana Chrzciciela, obchodzonego 24 czerwca. Obecnie święto obchodzone jest w Kościele 31 maja.

Święto Nawiedzenia NMP

Z Ewangelii według św. Łukasza (1,39-47).

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: "Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana".

Wtedy Maryja rzekła: "Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy".

1) wprowadzenie medytacyjne
2) W szkole Maryjnej radości
3) Magnificat w perspektywie eucharystycznej

<--PAGEBREAK-->

Święto Nawiedzenia NMP - wprowadzenie medytacyjne

a) "W Twoim łonie"

Tekstem centralnym święta Nawiedzenia NMP jest Ewangelia według św. Łukasza (1,39-56). Również w antyfonach i responsoriach liturgii godzin oraz w drugim czytaniu międzylekcyjnym i wersecie komunijnym Mszy pojawia się jej echo. Relacja o spotkaniu Maryi z Elżbietą łączy w łukaszowej historii dziecięctwa dwie przebiegające równolegle, poza tym jednak niezależne od siebie relacje o zwiastowaniu, narodzeniu i objawiającej się już w dzieciństwie wielkości Jana Chrzciciela z jednej strony (Łk 1,2-25.57-80) i Jezusa (Łk 1,26-38; 2,1-52) z drugiej. Napełniona Duchem Świętym, rozpoznaje Elżbieta w Maryi "Większego" - nadchodzącego Pana: "Aż do Jana sięgało Prawo i Prorocy; odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, i każdy gwałtem wdziera się do niego" (Łk 16,16).

Liturgia akcentuje trzy aspekty spotkania się obu niewiast: aspekt pierwszy znajduje wyraz w pierwszym czytaniu mszalnym, So 3,14-18,: "Król Izraela, Pan, jest pośród ciebie". Odpowiada temu refren pierwszego śpiewu międzylekcyjnego: "Wielki jest pośród ciebie Święty Izraela" (Iz 12,6; por, Jl 2,27 = czytanie jutrzni w liturgii godzin: "Poznacie, że wśród Izraela Ja jestem"). Przekład "pośród", "wśród" nie oddaje tak jasno odniesienia do Ewangelii, jak wynikałoby to z oryginalnego tekstu hebrajskiego: We wszystkich trzech wspomnianych miejscach (Iz 12,6; JI 2, 27; So 3,15.17) tekst hebrajski posługuje się bowiem wyrażeniem, u którego podstaw stoi obraz "łona", samego wnętrza ciała, tak że dosłownie należałoby powiedzieć: Pan jest w twoim łonie, w twoim wnętrzu.

"Odnowi swą miłość" (So 3,17): obraz macierzyńskiego łona zostaje uzupełniony obrazem oblubieńczej miłości. Stąd w liturgii godzin czytanie z Pieśni nad. Pieśniami o przyjściu oblubieńca (2,8-14; 8,6-7). Matką, a zarazem Oblubienicą Pańską, jest w tekście proroka Sofoniasza Jerozolima, "Córa Syjonu". Modlący się człowiek Nowego Przymierza widzi spełnienie się w Maryi słowa proroctwa, stąd staje się Ona zarazem obrazem Nowego Jeruzalem, które jest "naszą matką" (Ga 4,26) - obrazem Kościoła, który z radością niepomierną poznaje Chrystusowe przyjście (por. hymn z jutrzni).

b) Magnificat

Spotkanie obu niewiast stawia Maryję w pełnym blasku świetle, a jednocześnie budzi u Elżbiety pytanie: "Kimże ja jestem?" "Swoje Ja osiąga człowiek poprzez Ty" - mówi Martin Buber. Drugi aspekt święta "Nawiedzenia Maryi" mówi o tym, że każde spotkanie pozostawia ślad w tych, którzy się spotkali. Konfrontacja z przeciwnikiem budzi opór i niejeden człowiek potrafi zdobyć sobie indywidualny profil tylko poprzez walkę i opór. Ale taki profil ma w sobie twardość, nie pozwalającą dojść do głosu sercu. Natomiast spotkanie we wzajemnym okazywaniu sobie czci, o którym mówi podane w lekcjonarzu jako alternatywne czytanie z Rz 12,9-16 b, pozwala objawić się na zewnątrz poruszeniom serca.

Maryja podchodzi do Elżbiety - do której szła "z pośpiechem" - i pozdrawia ją. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszył się w jej łonie - aż po gesty i słowa swej matki - ten, którego zadaniem było wskazać na Większego, tak jak tu Elżbieta wskazuje na Maryję. - Ale i Maryja doświadcza w spotkaniu, co uczynił w Niej Pan.

Kościół zaprasza nas, abyśmy w obu postaciach dostrzegli też samych siebie. Wraz z Elżbietą każe nam mówić: "Przybądź do nas, Matko czysta... nawiedź nas jak niegdyś Jana, przekrocz progi naszych domów" (hymn z jutrzni). A w nieszporach zaprasza nas każdego wieczoru do śpiewania wraz z Maryją Jej pieśni: "Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim".

W Magnificat znajduje wyraz trzeci aspekt święta "Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny" - zdumienie nad paradoksalnym działaniem Boga, który wywyższa pokornych, a rozprasza pyszniących się zamysłami swoich serc.

Magnificat to najpierw pieśń Maryi ujęta w słowa Starego Testamentu. "Jednakże radości triumf tej Pieśni może być też radością Kościoła, który w działaniu Bożym wobec Izraela i Maryi rozpoznaje działanie Boże wobec samego siebie". Maryja śpiewa swą pieśń w odpowiedzi na pochwałę swej wiary (Łk 1,45). Sam Pan jednak nazwał błogosławionymi tych, "którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" (Łk 11,28). Toteż spotkanie Maryi i Elżbiety staje się wzorem każdego spotkania, w którym chrześcijanie weselący się nadzieją (Rz 12,12 - czytanie alternatywne), w miłości braterskiej nawzajem życzliwi, wyprzedzają jedni drugich w okazywaniu czci (tamże, w. 10). Jeśli Chrystus jest "w" nich, wtedy każdy, jeden dla drugiego, jest powodem radości, jak Maryja dla Elżbiety, kiedy nawiedziła jej dom. Warunkiem jest tu jednak, że "Chrystus w nas" stoi tak bardzo w centrum, że to On określa każde poruszenie naszych serc. Stąd w godzinie czytań liturgii godzin wczytujemy się w słowa homilii św. Bedy Czcigodnego (+ 755) (księga 1,4): "Dlatego piękny zaprawdę i wielce użyteczny powstał w Kościele zwyczaj śpiewania przez wszystkich hymnu Maryi każdego dnia w wieczornej modlitwie chwały, aby częstym wspominaniem wcielenia Pańskiego umysły do pobożności zapalić oraz utwierdzić je w cnotach wielokrotnym rozważaniem przykładu życia Bożej Rodzicielki. I bardzo dobrze jest odmawiać ten hymn wieczorem, albowiem utrudzona całym dniem i pochłonięta jego kłopotami dusza potrzebuje wraz z nadchodzącym czasem spoczynku wewnętrznego w sobie skupienia".

Gerhard Voss <--PAGEBREAK-->

W szkole Maryjnej radości

Chcemy towarzyszyć Maryi idącej po zwiastowaniu do swojej krewnej Elżbiety i chcemy wniknąć w moment ich spotkania, przepełniony radosnym uniesieniem obydwu kobiet. Przyglądając się tej scenie, pragniemy uczyć się radości spotykania Jezusa także w sercu drugiego człowieka; chcemy uczyć się spotykać bliźnich tak, by każde spotkanie było nowym wylaniem Ducha Świętego, dającego owoc radości.

W DRODZE Z NAZARETU W GŚRY JUDEI

Maryja odczuwa wyraźnie to, o czym może nawet nie śmiała marzyć: poczęła Syna Bożego. Po odejściu Anioła Gabriela Maryja nie śpiewa jednak Magnificat, lecz z pośpiechem podąża do swojej krewnej Elżbiety. Wie, że czeka ją kilka dni trudnej podróży, ale pełna ufności rusza w drogę. Zdąża do Ain Karim, leżącego 6 km na zachód od Jerozolimy. Pragnie podzielić się z kimś swoją radością. Oznacza to ponad sto kilometrów samotnej wędrówki. Ma wiele czasu na rozważanie słów usłyszanych od Anioła. Duch Święty, który na Niej spoczął w momencie poczęcia Jezusa, teraz czuwa nad Nią i Ją prowadzi.

Maryja odczytuje objawienie Anioła o Elżbiecie jako wezwanie Boże do pójścia do swej krewnej. Nie jest to sprawdzanie słów Anioła i nie jest to znak małej wiary Maryi. Jeśli Maryja szła do Elżbiety, by zostać u niej długie trzy miesiące, to nie wątpiła w objawienie Anioła. Było to tak daleko od jej domu rodzinnego - a komunikacja nie była taka jak dziś - że opuszczając dom, musiała swoim bliskim zapowiedzieć, kiedy ma zamiar wrócić.

O czym myśli Maryja w drodze? Czy rozważając słowo po słowie swój dialog z Aniołem, przeczuwa to, co Ją czeka? Kogo spotyka na swojej drodze? Czy z kimkolwiek rozmawia? Gdzie się zatrzymuje, by przenocować? Postawmy te pytania Maryi, wchodząc w modlitewne z Nią spotkanie.

SPOTKANIE Z ELŻBIETĄ

Elżbieta napełniona Duchem Świętym wypowiada wobec Maryi to, czego nie mogłaby się domyślić drogą ludzkiej logiki. Anioł był u Maryi i zwiastował Jej narodzenie Syna Bożego, ale skąd wie już o tym Elżbieta? Po Maryi przecież nie widać jeszcze ciąży, a Elżbieta już błogosławi Owoc Jej łona i w dodatku widzi w Nim swojego Pana. Potwierdza też błogosławieństwo Maryi w uwierzeniu słowom Pana, chociaż nie była ona przy zwiastowaniu tych słów. Elżbieta po prostu proroczo odczytuje rzeczywistość. Bóg swoje wcześniejsze objawienie uzupełnia prorockim uniesieniem Elżbiety. Ona jest dla Maryi znakiem wszechmocy Boga i potwierdzeniem zwiastowania. Dopiero w tej sytuacji Maryja wypowiada swoje Magnificat. Wypowiada je u Elżbiety, by chwalić Boga we wspólnocie.

Wszystko odbywa się w atmosferze radości, uniesienia: poruszyło się z radości dzieciątko w łonie Elżbiety, ona sama pełna uniesienia, na głos Maryi wydała okrzyk radosnego zadziwienia, zaś Maryja mówi, że raduje się jej duch w Bogu jej Zbawcy. Jan Chrzciciel, który tutaj raduje się w łonie swej matki, w czasie działalności publicznej powie: Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem; a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu (J 3,29).

Wiele lat później św. Paweł zachęca gminę w Filippi: "Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko!" (Flp 4,4-5). Jeśli Jezus jest w sercu ludzkim, w jego najintymniejszym wnętrzu, to jest tak blisko, że może dawać tylko radość.

Widząc radość tego spotkania i radość innych spotkań ewangelicznych bohaterów z Jezusem, trzeba się zapytać o nasze codzienne spotkania z naszymi bliskimi. Obserwując dzisiejszy świat, zauważa się, że jest on pełen niezadowolenia, zgorzknienia i wręcz pogańskiego lęku przed życiem. Istnieją też pośród pewnych grup chrześcijan uprzedzenia do radości. Ale radość to przecież nie próżność albo luksus życia duchowego, lecz to jego uwieńczenie. Radość nie jest utopią ani rzeczą niemożliwą. Nie jest infantylizmem duchowym, lecz raczej rezultatem pełnego oddania się Bogu. Fundamentem radości nie jest ani to, co robimy, ani to, co nam oferują inni, lecz jest nim osoba Jezusa, naszego oblubieńca i przyjaciela. Trzeba szanować ducha radości, bo jest on harmonią natury. Dla ciała radość jest podstawowym składnikiem dobrego samopoczucia i ułatwia każde działanie, czyniąc wszystko gotowym do niego. Radość jest odblaskiem duszy, która odczuwa, że Bóg jest blisko.

W adhortacji Vita consecrata Jan Paweł II przypomina, że cały Kościół liczy... bardzo na świadectwo wspólnot, które napełnia "wesele i Duch Święty". A więc chodzi o świadectwo. I jest nim radość z powołania, wyrażana w postawie życia. Słowa te trzeba odnieść do każdego chrześcijanina, nie tylko do osób zakonnych. Czy wierzymy w to, że radość jest nam potrzebna dla równowagi życiowej i duchowej, a smucenie się jest niewdzięcznością wobec Boga?

Pamiętajmy jednak, że radość radości nie jest równa. W znanej przypowieści o siewcy Jezus naucza, że ziarno słowa Bożego na skałę pada u tych, którzy, gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują (Łk 8,13). Jaka jest nasza radość, jakie są jej źródła i jej przejawy?

BŁOGOSŁAWIONA JESTEŚ, KTŚRAŚ UWIERZYŁA

Elżbieta mówi Maryi: "Jesteś szczęśliwa, bo uwierzyłaś słowu, które Ci było powiedziane od Pana". Bóg poprzez Anioła dał Jej słowo, że ten, który się narodzi, będzie Jego Synem. Maryja, widząc dalsze koleje życia swojego Syna, będzie ze wszystkich sił trzymała się tego, co Jej powiedział Anioł. Kiedy pewnego dnia, podczas działalności publicznej Jezusa jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: "Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś" (Łk 11,27), On odpowiada: "Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" (Łk 11,28). Człowiek, który trzyma się mocno słowa Bożego w chwili próby, zobaczy, jak wielkim jest to błogosławieństwem, tak jak było to błogosławieństwem w życiu Maryi.

Patrząc na postawę Maryi, można zapytać: jaka jest nasza reakcja na poznawaną wolę Bożą? Jakie jest nasze zawierzenie Bożemu słowu na co dzień, czy go słuchamy i staramy się je wypełniać? Jaki jest nasz kontakt ze słowem Bożym, jaka jest nasza modlitwa medytacyjna? Czy umacniamy się pokarmem Słowa Bożego? Czy potrafimy znajdować w słowie Bożym smak i radość przebywania z kimś bliskim, znajdować w nim moc do walki z pokusami?

POBYT MARYI W DOMU ELŻBIETY

Sądzimy, że Maryja planowała pobyt u Elżbiety aż do narodzin Jana. W tym czasie także Jej organizm coraz wyraźniej potwierdzał to, że jest brzemienna. Chociaż ma świadomość, że nosi w łonie Syna samego Boga, jednak bez wahania staje się służebnicą drugiego człowieka, kogoś w potrzebie, swej starszej krewnej Elżbiety. "Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!"(Łk 1,38) oznacza dla Niej także pokorną służbę Elżbiecie. I choć Jej Syn jeszcze się nie narodził, jednak Jej postawa jest już postawą na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć (Mt 20,28).

Jezus przez ten kilkumiesięczny okres pozostaje całkowicie w cieniu. Już tutaj wyraża się pokora Boga, błogosławionego Owocu, który całkowicie zależy od Maryi. Poznając Jezusa jeszcze przed Jego narodzeniem, możemy zapragnąć, by przylgnąć do Jego pokory i nasycić się radością, jaką wnosi Jego obecność. Taki sam będzie Jezus także i później; zawsze pełen pokory i zawsze wnoszący radość swoją obecnością. Zbliżmy się do naszego Boga, który troszczy się o bliskie sobie osoby i który pragnie, aby czerpały radość z Jego obecności i by tą radością obdarowywały innych. Jako Jego umiłowane dzieci dziękujmy Mu za Jego miłość do nas i w nas. Prośmy Go , by Jego radość stała się doświadczeniem naszego życia.

ks. Tadeusz Hajduk SJ

<--PAGEBREAK-->

Magnificat w perspektywie eucharystycznej

Niewiasta dziękczynienia

Maryja po Zwiastowaniu nawiedza swoją krewniaczkę św. Elżbietę, która napełniona Duchem Świętym kieruje w stronę "Matki Pana" słowa błogosławieństwa. Maryja odpowiada wtedy jedną z najpiękniejszych modlitw: "Wielbi dusza moja Pana", którą z języka łacińskiego nazywamy Magnificat. W słowach tych Maryja uznaje swoją małość i uniżoność. Oczywiście zdaje sobie sprawę ze swojego wyniesienia, którym jest Jej Boże Macierzyństwo. Tym się jednak nie chełpi. Ona przede wszystkim wielbi Boga za "wielkie dzieła", które stały się Jej udziałem. Ona jest świadoma, że wszystko, co otrzymała, a otrzymała najwięcej ze wszystkich ludzi, otrzymała z Bożej łaskawości, otrzymała jako niczym nie zasłużony dar Boga. Maryja wyśpiewując swoje Magnificat jawi się jako niewiasta dziękczynienia, która "wypowiada słowa uwielbienia Boga i słowa pokory oraz wiary i nadziei" (Paweł VI).

W katechezie poświęconej Magnificat papież naucza, że źródłem radości Maryi jest Jej osobiste doświadczenie dobroci Wszechmocnego Boga, który wejrzał łaskawie na Nią - małą i nic nie znaczącą skromną dziewczynę z Nazaretu, powołując Ją, by stała się Matką Mesjasza - której uczynił "wielkie rzeczy". Owe "wielkie rzeczy" w Starym Testamencie to wyzwolenie ludu Izraela z niewoli egipskiej lub babilońskiej. Natomiast w Magnificat Maryja odnosi je do dziewiczego poczęcia Jezusa, które dokonało się w Nazarecie. W Magnificat Bóg jest nie tylko Wszechmogący, ale również Miłosierny, umiejący okazać dobroć i pomoc ubogim i maluczkim, a poniżyć bogatych i możnych, nasyca dobrami pokornych, którzy Jemu zawierzają swoje życie.

"Dzięki składajmy..."

Podobny duch dziękczynienia przenika całą celebrację eucharystyczną, a szczególnie modlitwę eucharystyczną. Rozpoczyna ją Prefacja, która jest modlitwą pochwalną i dziękczynną. Inicjuje ją dialog, gdzie kapłan, stwierdzając fakt obecności Pana w zgromadzeniu ("Pan z wami") i po otrzymaniu odpowiedzi ludu, będącej też życzeniem szczególnej obecności Pana w celebransie ("i z duchem Twoim"), zachęca wiernych do zwrócenia się całym sercem ku Bogu. Po otrzymaniu zapewnienia, że tak właśnie jest, wzywa wszystkich do dziękczynienia: "Dzięki składajmy Panu Bogu naszemu". Obecni wyrażają na to aprobatę formułą: "Godne to i sprawiedliwe". Następnie kapłan podaje motywy dziękczynienia za wszystkie dobrodziejstwa Boga, za stworzenie i dzieło zbawienia, ujęte w jakimś szczególnym aspekcie.

Analizując tylko tę część Mszy świętej, widzimy podobieństwa między Eucharystią a hymnem Magnificat. W obu przypadkach jest to uwielbienie i dziękczynienie. Stąd też można i należy odczytywać Magnificat w perspektywie eucharystycznej.

Modlitwa przeniknięta Bogiem

Maryja w Magnificat wielbi Boga, czyli swoje akty kieruje ku Bogu, ale jednocześnie Jej duch raduje się w Bogu, swoim Zbawcy, którego nosi we własnym łonie. Można powiedzieć, że wielbi Ojca przez Jezusa, w Jezusie i z Jezusem. Identycznie jak w zakończeniu każdej modlitwy eucharystycznej, którą jest doksologia: "Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie Tobie Boże, Ojcze Wszechmogący w jedności Ducha Świętego wszelka cześć i chwała".

Słowa te ukazują istotną strukturę Mszy świętej, wszelkiej liturgii i wszelkiej modlitwy. Jest ona skierowana cała ku Bogu Ojcu. Podobnie w centrum Maryjnego uwielbienia w Magnificat stoi Bóg. Jej modlitwa nie tyle zwraca się do Boga, ile raczej mówi o Bogu, cała przeniknięta jest Bogiem.

W liturgii wszystko dzieje się w "jedności Ducha Świętego". To dzięki Niemu, Jego mocą - podobnie jak przy Wcieleniu "Słowo staje się ciałem" - we Mszy świętej następuje cudowna przemiana postaci eucharystycznych w prawdziwe Ciało i Krew Pańską.

Wreszcie słowa "Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie" oznaczają jedyne pośrednictwo Chrystusa. On, będąc w jednej Osobie Bogiem i człowiekiem, jest z natury Pośrednikiem. Jeśli mówimy o pośrednictwie Kościoła czy Maryi, to ono jest zawarte w tym jedynym pośrednictwie. Gdyby istniała jakaś inna droga do Ojca niż przez Chrystusa, byłoby to pomniejszenie Jego roli. Idziemy do Ojca także z Chrystusem - czyli naszym bratem; ale też idziemy w Chrystusie, do którego należymy, w którym trwamy jako Jego Mistyczne Ciało.

Człowiek dziękczynienia

Zdaniem papieża, nieustanne dziękczynne wielbienie Boga jest autentyczną i właściwą postawą eucharystyczną. Nie można jej jednak ograniczyć tylko do chwil celebracji eucharystycznej. Wielbienie i dziękczynienie Bogu winno stanowić podstawowy element naszej chrześcijańskiej postawy: ciągle wielbić Boga (słowem, świadomością, życiem) za Jego wspaniałość i otrzymane od Niego dary.

Maryja o nic nie prosiła, nie wykorzystywała okazji, by załatwić jakąś sprawę. Nic z tych rzeczy. Nic, tylko zachwyt, tylko wdzięczność, tylko radość, tylko wysławianie. Żaden ton interesowności nie zmącił przejrzystości zdumienia się Bogiem. Patrzmy na Nią, pierwszą chrześcijankę i uczmy się od Niej zachwytu i dziękczynienia.

Ks. Wacław Siwak ("Rycerz Niepokalanej" 11/2005, s. 346).