Kazania maryjne

27 październik 2012

Hiacynta

0 komentarzy · 11633 czytań · Drukuj

Podobnie jak życie Franciszka, tak i życie jego młodszej siostry zostało przemienione pod wpływem objawień. W 1917 roku Hiacynta miała dopiero siedem lat. Jedynym jej otoczeniem był dom rodzinny ubogiego portugalskiego wieśniaka, a później pastwisko, na którym zaczęła wypasać owce.

Była to dziewczynka delikatna i wrażliwa, rozpieszczana przez starsze rodzeństwo i często nadąsana, do szaleństwa lubiła muzykę i taniec. Bardzo trudno więc nie zdziwić się z powodu tej zmiany, która dokonała się w dziewczynce po spotkaniach z Matką Bożą. Hiacynta zmieniła się gruntownie. Pojawiła się u niej dojrzałość myśli, poglądu na świat, zdrowa hierarchia wartości, jakiej brakuje wielu dorosłym. Dziewczynka stała się cierpliwa, silna, a nawet surowa wobec siebie. Czasami się jeszcze oczywiście bawi, lecz stara się i wtedy sprawić przyjemność innym.

Z prawdziwym oddaniem poświęcała się za grzeszników. Rozumiała wyraźnie, że jedyną wartością na tym świecie jest zbawienie własnej duszy i współpraca z Bogiem nad zbawieniem innych. Bardzo dobrze rozumie i głęboko przeżywa słowa Maryi: "Wiele dusz idzie do piekła, bo nikt się za nie nie modli, ani nie ofiaruje". Dlatego też Hiacynta, jako siedmioletnie dziecko, staje się pokutnicą wytrwałą aż do heroizmu. Przypomnijmy, że w lipcowym objawieniu Maryja pokazała dzieciom piekło. Po tym widzeniu Hiacynta bardzo przejęta jest tym, że zatwardziałych grzeszników, którzy nie zechcą okazać skruchy, czeka wieczne potępienie.

Od czasu objawień znamionuje więc Hiacyntę duch pokuty i wynagradzania Bogu za grzeszników. Szczególnie wiele okazji do składania ofiar miała dziewczynka podczas choroby. Zachorowała na złośliwą grypę zaraz po śmierci Franciszka. Żegnając się z chłopcem, powiedziała między innymi:

- Powiedz Panu Jezusowi i Najświętszej Pannie, że będę cierpiała wszystko, czego oni zechcą.

Było to wielkie zobowiązanie, którego Hiacynta nie cofnęła aż do śmierci. Na krótko przed śmiercią Franciszka objawiła się jej Matka Boża i zapytała, czy po śmierci brata chce jeszcze pozostać na ziemi, aby przez swoje cierpienie ocalić jeszcze więcej grzeszników. Gdy dziecko wyraziło zgodę, Maryja powiedziała, że wkrótce pójdzie ono do szpitala i jej cierpienie będzie bardzo wielkie. Hiacynta, podobnie jak brat, nie skarży się na cierpienie, mimo że jest to bardzo bolesna choroba. Nawet w najcięższych chwilach uśmiecha się do innych, ofiarowując swoje dolegliwości za nawrócenie świata. Latem 1919 roku lekarze decydują się na leczenie szpitalne. Niestety, nie przynosi ono żadnej ulgi, rana w lewym boku ciągle ropieje. Bolesne zmiany opatrunków są dla dziecka okazją do ponawiania aktów ofiarowania się Bogu. Maryja ponownie przychodzi, aby poprosić dziewczynkę o jeszcze większą ofiarę:

- Pojedziesz do Lizbony do innego szpitala i nie zobaczysz nigdy ani rodziców, ani Łucji. Dziewczynka zgodziła się wielkodusznie, lecz z płaczem mówiła do Łucji:

- Już nigdy cię nie zobaczę! Umrę zupełnie sama.

Gdy sławny lekarz ze stolicy postanowił zabrać dziewczynkę na operację do Lizbony, rodzicom wydawało się, że to przywróci jej zdrowie. Nadszedł dzień pożegnania. Hiacynta płakała, gdyż dowiedziała się wcześniej od Maryi, że nigdy nie wróci już do domu. Jak bolesna musiała być dla dziesięcioletniego dziecka świadomość, że będzie tak daleko od mamy i całej rodziny, nawet w ostatniej chwili życia. Czy mogła jeszcze coś więcej ofiarować dobremu Bogu? Z wielką prostotą wyraziła tę myśl:

- O Jezu, myślę, że możesz nawrócić wielu grzeszników. Ta ofiara jest tak ogromna.

Drugiego lutego zabrano ją do szpitala i po ośmiu dniach operował ją doskonały chirurg. Wydawało się, że wynik operacji jest znakomity, lecz niestety powróciły gwałtowniejsze cierpienia, a dziewczynka zaczęła tracić siły. Szeroka rana w boku, z którego wyjęto dwa żebra, sprawiała straszne bóle. Raz jeszcze odwiedziła ją w szpitalu Maryja. Odjęła jej wszelkie cierpienie i zapowiedziała, że wkrótce po nią przyjdzie. Miała bardzo smutny wyraz twarzy. Hiacynta więc zapytała o powód Jej smutku. Maryja w odpowiedzi odrzekła, że najbardziej bolą Ją ludzkie grzechy.

- Grzechy, które prowadzą najwięcej ludzi do bram piekła, to grzechy nieczyste. Należy się wyrzec chęci używania, nie trwać w grzechu, jak dotychczas czyniono, koniecznie trzeba dużo pokutować.

20 lutego 1920 roku Hiacynta przyjęła sakrament pojednania, a kapłan obiecał, że nazajutrz przyniesie jej wiatyk. Niestety nie zdążył, gdyż wieczorem Hiacynta zmarła sama, opuszczona przez wszystkich. Tak heroicznie złożyła Bogu swoje życie jako ofiarę za grzechy świata w łączności z Jezusową ofiarą Krzyża.

Patrząc dziś na przykład miłości ofiarnej małej dziewczynki, zastanów się, jak ty traktujesz spotykające cię w życiu cierpienia?

Czy ich nie marnujesz, skarżąc się i narzekając, zamiast złożyć je Bogu na zadośćuczynienie za swoje i innych grzechy?

Czy po Twoich bolesnych skargach ostatecznie potrafisz przyjąć pokornie cierpienie?

Kto z nas po tym wszystkim, co usłyszał o Hiacyncie, będzie wątpił, że to dziecko było szczególnie umiłowane przez Jezusa i Maryję? Kto z nas nie stwierdzi, że dziewczynka była nawet szczególnie uprzywilejowanym dzieckiem? A jednak to dziecko musiało tak wiele przeżyć, przecierpieć, przeboleć aż po świadomą śmierć w opuszczeniu.

Można jednak stwierdzić bez obawy pomyłki, że cierpienie, jakie Bóg dopuszcza na nas, i to, które powodują bezpośrednio inni ludzie, i to, które sami spowodowaliśmy - każde z nich możemy potraktować jako okazję dla zbawienia naszych dusz i innych ludzi. Oby Hiacynta nauczyła każdego z nas, że wysoko trzeba cenić własne i innych zbawienie. Spróbuj więc i Ty wejść już teraz na drogę miłości ofiarnej, bo już wiesz, na czym ona polega, pamiętając o słowach świętego Jakuba: "Kto umie dobrze czynić, a nie czyni, grzeszy" (Jk 4,17).

 

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się , żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wspomóż nas

wesprzyj serwis

Kazania maryjne

Ostatnio na forum

Najnowsze tematy
Najciekawsze tematy

Losowy wątek

Twoja wypowiedź wiąże się z wątkiem sąsiednim OBJAWIENIA I WIZJE. Osobę, która doświadcza jakichś wizji, trzeba wysłać do doświadczonego spowiednika o bogatym życiu duchowym. Ale i tak tego typu zjawiska nie unikną konfrontacji z posłuszeństwem wobec Kościoła. W tych sytuacjach nieposłuszeństwo wobec przedstawiciela hierarchii, który jest odpowiedzialny za miejsce, gdzie to się dzieje (biskup m...
mimaksio · 23-04-2010 00:18