Wielki Post dla mnie to czas "pustyni".
Nieraz próbuję dać sobie radę z odosobnieniem duszy, tj. bywaniem na "pustyni" w natłoku spraw tego świata i z "zapomnianym odosobnieniem" apokaliptycznych symboli, niekiedy ignorując ich istnienie...
Hey i idę na pustynię, by zgłębiać wraz z Niepokalaną, która łamie strzały nieprzyjaciela i miażdży głowę węża, objawienie św. Jana. Ps. Zachęcam do dyskusji...
Wielki Post dla mnie to czas "pustyni".
Nieraz próbuję dać sobie radę z odosobnieniem duszy, tj. bywaniem na "pustyni" w natłoku spraw tego świata i z "zapomnianym odosobnieniem" apokaliptycznych symboli, niekiedy ignorując ich istnienie.
Św. Jan mówi na samym wstępie Księgi, iż jest to objawienie, które Syn otrzymał od Ojca po to, by przekazał je swoim sługom, to jest Kościołowi.
Istotność tego objawienia dla kształtu naszej współczesnej wiary pozwala przypuszczać, że układ Księgi ma charakter warstwowy - to znaczy, że występują jakby trzy odrębne poziomy, na których jej tekst się samopotwierdza, a jego interpretacja samouzgadnia, tzn. pewna sekwencja wydarzeń, która zostaje opisana parokrotnie i jakby z różnych punktów widzenia, ma odmienną wnikliwość i charakter. Te różne opisy obejmują też ciągi zdarzeń o rozmaitej długości. Niemniej nałożone na siebie tworzą przejrzysty, logiczny schemat, na podstawie którego można krytycznie skorygować zbyt daleko idące próby interpretowania poszczególnych obrazów (Maria Szamot, Apokalipsa czytana dzisiaj).
Interpretacja = logika i charakter zdarzeń = Ukazanie Prawdy (Apokalipsa) jest proroczą wizją duchowych losów ludzkości, a przede wszystkim Apokalipsa, jak cała zresztą Biblia, odsłania świat ducha i dla wzrostu tegoż ducha została dana Kościołowi ku Prawdzie.
Hey i idę na pustynię, by zgłębiać wraz z Niepokalaną, która łamie strzały nieprzyjaciela i miażdży głowę węża, objawienie św. Jana. Ps. Zachęcam do dyskusji...