Słonie zaatakowały prześladowców
Dodane przez Teresa dnia 22 luty 2010 15:16:07
W lipcu 2008 r. rozpoczęły się ciękie prześladowania chrześcijan w Indyjskim stanie Orissa. Zaledwie 22-letnia zakonnica została spalona żywcem w ochronce dla dzieci, wiele innych zostało pobitych i zgwałconych. Kilka kościołów zostało całkowicie zniszczonych. W ciągu zaledwie kilkł dni ponad 500 chrześcijan poniosło męczeńską śmierć. Wielu innych odniosło poważne rany, tysiące straciło dach nad głową, gdyż domy katolików były niszczone i palone. Świat milczał słysząc te dramatyczne doniesienia, zaś chrześcijanie modlili się.

Treść rozszerzona

W lipcu 2008 r. rozpoczęły się ciękie prześladowania chrześcijan w Indyjskim stanie Orissa. Zaledwie 22-letnia zakonnica została spalona żywcem w ochronce dla dzieci, wiele innych zostało pobitych i zgwałconych. Kilka kościołów zostało całkowicie zniszczonych. W ciągu zaledwie kilkł dni ponad 500 chrześcijan poniosło męczeńską śmierć. Wielu innych odniosło poważne rany, tysiące straciło dach nad głową, gdyż domy katolików były niszczone i palone. Świat milczał słysząc te dramatyczne doniesienia, zaś chrześcijanie modlili się.

Ludzie nie przyszli z pomocą, ale stało się coś bardziej zadziwiającego, choć świat o tym milczy. W lipcu 2009 r. w pierwszą rocznicę wybuchu krwawych prześladowań stado słoni, które należą do spokojnego gatunku zwierząt, zaatakowało miejscowość, w której mieszkali najzacieklejsi prześladowcy chrześcijan. W krótkim czasie zwierzęta splądrowały wiele domów, ale co ciekawe ominęły one całkowicie domy, w których mieszkali chrześcijanie. W pierwszej kolejności ofiarami słoni padła rodzina odpowiedzialna za wybuch prześladowań chrześcijan, wszyscy zginęli. Według doniesień, słonie w ciągu kilku dni zniszczyły około 700 zabudowań w ponad 30 miejscowościach. Jednak w każdej miejscowości omijały domy katolików. Czyż jest to tylko zbieg okoliczności, czy raczej sam Pan przyszedł z pomocą tym, którzy go wzywali?