Objawienia dyskusyjne

18.12.2020

Marpingen

0 komentarzy · 149 czytań · Drukuj
NMP z Marpingen

NMP z Marpingen

Poczynając od września 1876 r. do lipca następnego roku trzy dziewczynki oznajmiły, że objawiła się im Pani z nieba i obiecała czynić dwie rzeczy: uzdrawiać chorych i nawracać grzeszników. 3 lipca 1876 r. ok. godz. szóstej, kiedy dzwony biły na Anioł Pański, trzy ośmioletnie dziewczynki wybrały się do lasu zbierać jagody. Kiedy weszły między drzewa Härtelwaldu, rozdzieliły się i zaczęły napełniać jagodami swoje koszyki.

Susanna Leist oddaliła się nieco od swych towarzyszek, gdy nieoczekiwanie zobaczyła przed sobą kobietę z dzieckiem na ręku. Kobieta siedziała na gałęzi krzewu i spoglądała na dziewczynkę z cichym uśmiechem. Miała na sobie lśniącobiałą suknię, a z Jej szyi zwisał zawieszony na niebieskiej wstążce krzyżyk. Trzymało go w rozłożonych dłoniach Dzieciątko, które siedziało na prawym ramieniu Matki. Ono również było ubrane na biało. Twarze Matki i Dziecka tchnęły łagodnością i dobrocią, ale także malowała się na nich głęboka zaduma. Susanna spojrzała na Zjawę, pobladła z przerażenia i z krzykiem uciekła, a wraz z nią jej małe przyjaciółki. Wbiegły do domu, który był najbliżej: był to dom państwa Leist. Dzieci, z trudem łapiąc, oddech zaczęły opowiadać o tym, co zdarzyło się w lesie. Ale rodzice Susanny nie uwierzyli w ich opowieść i zakazali dziewczynkom rozpowiadać o dziwnym zdarzeniu. Jednak małe wizjonerki nie ustępowały. Przekonywały, że nie kłamią, że się nie mylą: widziały Madonnę z Dzieciątkiem.

Następnego dnia o czwartej po południu dziewczynki wróciły do Härtelwaldu. Milczące i poważne przyszły na miejsce, gdzie widziały Maryję i Jezusa, i zaczęły się modlić. Przy trzecim "Ojcze nasz" zobaczyły przed sobą Matkę Najświętszą, ale tylko Margaret i Catherine. Susanna tym razem nic nie widziała. Dzieci zaczęły pytać, kim jest niezwykła Pani i czego chce. Odpowiedź była krótka: Jestem Niepokalanie Poczęta. Módlcie się. Uradowane dzieci powróciły do wioski z nowiną. O ósmej wieczorem były znowu na miejscu objawienia, a wraz z nimi dwie dorosłe panny i kilkoro dzieci. Znów po trzecim odmówieniu Modlitwy Pańskiej pojawiła się przed nimi Maryja z Dzieciątkiem. Powtórzyła im, kim jest, a na pytanie, co mają robić, dodała do obowiązku modlitwy: Nie grzeszcie.

5 lipca z Susanną, Margaret i Catheriną przyszedł ojciec tej ostatniej. Nazywał się Hubertus i przyprowadził ze sobą Nikolausa Rektenwalda, od prawie roku nie pracującego z powodu choroby. Wszystko działo się jak podczas poprzednich spotkań, ale i tym razem do wypowiedzianych wcześniej słów Maryja dodała coś nowego. Powiedziała, że chce, by w tym miejscu zbudowano kaplicę.

Następnego dnia do Härtelwaldu przyszło już ponad sto osób. Tym razem rozmowa była dłuższa. Podczas niej pojawiają się słowa Matki Najświętszej, które niepokoją hierarchię kościelną. Na pytanie: "Czy proboszcz powinien tu przyjść?" - pada krótka odpowiedź: Nie. Taka sama jest odpowiedź na kolejne zapytanie: "Czy powinien tu przyjść probosz z Heusweiler?". Matka Najświętsza nie chciała widzieć na miejscu objawień nikogo z kleru. Jest to okres Kulturkampfu - prześladowania Kościoła w Niemczech. Kościół zostałby natychmiast oskarżony o manipulację i organizowanie nielegalnych zgromadzeń, a kapłan szybko znalazłby się w więzieniu. Lepiej było, by całe wydarzenie było zainicjowane oddolnie. Jest jeszcze mowa o budowaniu kaplicy, która ma zostać wzniosiona z kamieni przynoszonych przez wiernych. Dzieci pytają, czy mają zawołać chorych. Odpowiedź jest twierdząca. Nie trzeba też było długo czekać. Zaczęły się uzdrowienia. Pierwszą uzdrowioną była Barbara - siostra Kathariny Hubertus, od lat cierpiąca na ból w stopie. Drugim był wspomniany już Nikolaus Rektenwald, który pełen sił powrócił do swej pracy w górach. Zaskakujący jest sposób, w jaki Maryja uzdrawia chorych w Marpingen. Maryja poleciła im dotknąć Jej stopy. Dzieci, posłuszne wezwaniu, kładły rękę chorych w miejscu, gdzie widziały stopy Matki Najświętszej... I działy się cuda.

W tym czasie powrócił do parafii proboszcz Jakob Neureuter. Widząc ożywienie wiary wśród powierzonych sobie wiernych zdecydował się nie interweniować. To nie uchroniło go, by być uważanym za manipulatora. Trudno jednak było kwestionować fakty: uzdrowień było coraz więcej; niebawem liczono je w setki. Wsród przywróconych do zdrowia była m.in. 7-letnia Magdalena Kirch oraz 4-letni Theodore Loss, którzy stali się przedmiotem prasowych artykułów, a później agresywnej nagonki przeciwników objawień. Sytuacja dla proboszcza nie była łatwa. Właśnie w maju, po dziewięciu miesiącach więzienia na mocy prawa Kulturkampfu zmarł biskup Trewiru. Administratorzy parafii byli pozostawieni sami sobie. Wielu, by uniknąć więzienia, opuściło swoje placówki i uciekło do innych krajów. Proboszcz nie miał innego wyjścia, jak pójść za naleganiami tłumu.

Objawiająca się Matka Boża poleciła dzieciom chodzić najpierw na Mszę św. Ludzie zaczęli masowo przychodzić do świątyni. Ustawiali się w długich kolejkach do konfesjonału. Ci, którzy zbierali się wokół miejsca objawień, byli powodowani czymś więcej niż ciekawością: szukali nawrócenia, pragnęli zmiany życia. "Dzień był niezapomniany - wspominał proboszcz Neureuter. - Ludzie domagali się sakramentów. Mógłbym siedzieć w konfesjonale dniami i nocami. W tym samym czasie miejsce objawień stało się miejscem kultu. W Härtelwaldzie zaczęły się palić świece. Było ich nawet trzydzieści. Trwają uzdrowienia przez "dotyk stóp" Matki Najświętszej... Maryja dodatkowo poleca chorym brać wodę ze źródła. Zapowiada też: Jutro uczynię znak, jakiego nigdy jeszcze nie robiłam.

13 lipca, w czwartek, stał się cud. Na miejscu objawień zgromadziło się ok. 4 tys. ludzi, czekających na nowe uzdrowienia, jednak przede wszystkim chyba na zapowiedziany cud. Nikt się nie spodziewał, że tego dnia do Härtelwaldu przybędzie burmistrz Woytt z żołnierzami z 8 kompanii IV regimentu reńskiego. Kiedy wojsko zbliżyło się do modlących się ludzi, burmistrz polecił żołnierzom załadować broń i nałożyć bagnety. Tłum zawahał się, niepewny, jak się zachować, po czym w pośpiechu zaczął uciekać do wioski. Po godzinie miejsce objawień było puste, ale żołnierze do późnej nocy biegali po Marpingen, bijąc kolbami w drzwi, kradnąc chleb i łóżka. Przez kolejne dwa tygodnie żołnierze okupowali wioskę. Mieli uczynić wszystko, by nie dopuścić, by ktokolwiek poszedł na miejsce objawień. Historycy zapewniają, że nikt w tłumie nie podniósł głosu sprzeciwu. Nie doszło do rozlewu krwi. Cud nastąpił wewnątrz serc.

Matka Najświętsza przechytrzyła burmistrza i jego żołnierzy. Przeniosła się wraz ze swymi wiernymi do Marpingen. Odtąd Jej objawienia odbywały się w domu Hubertów, w kościele, na ulicy.

21 lipca Matka Najświętsza ukazała się w szkole, do której chodziły wizjonerki. To tam odbyła się rozmowa. "Czy Pani jest Matką Bożą? - pytają dzieci? Tak, jestem Niepokalanie Poczęta. "Czy uczyni Pani znak, aby rozproszyć wszystkie wątpliwości?" Jeszcze nie teraz. "Czy chce Pani zniszczyć swoich nieprzyjaciół?" Nie po to przyszłam, lecz by uleczyć chorych i nawrócić grzeszników.

9 sierpnia Katherina i Susanna siedziały przed domem, a wraz nimi matka i siostry. Nagle obie dziewczynki zaczęły intensywnie wpatrywać się w niebo. Ujrzały czterech aniołów. Byli... kolorowi. Jeden był złoty, drugi niebieski, dwa białe. Kiedy przybiegły inne dzieci, z nieba zstąpiło jedenaście aniołów. Wizjonerzy powiedzieli: "Teraz każdy ma anioła stróża". Było to o czwartej po południu Po chwili Susanna i Catherina zobaczyły Matkę Najświętszą z Dzieciątkiem. Chwilę później z nieba zaczął zstępować jasny kształt, podobny do białej gołębicy. Rozległ się głos: "To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie". Powtórzył się siedem razy, po czym Matka Boża z Jezusem w ramionach zaczęła zwolna unosić się ku niebu. Dzieci wybiegły na drogę, by obserwować powrót Maryi do nieba. W tym samym czasie z nieba zaczęły zstępować anioły. Im więcej ludzi gromadziło się wokół wizjonerów, tym więcej aniołów schodziło na ziemię. Każdy z obecnych miał anioła przy swoim boku.

28 września Matka Boża ukazała się Susannie i Catharinie jako Królowa Aniołów, a tym samym Pani naszych dróg prowadzących do Boga. Maryja była otoczona mnóstwem postaci anielskich, ale przy Niej znajdował się ktoś jeszcze, jakaś biała postać... Zaczęła towarzyszyć objawieniom. Kiedy nazajutrz rano Susanna ujrzała ją po raz kolejny, zapytała Maryję, czym jest ta nieznana biała postać. Matka Boża uchyliła kolejną prawdę: o istnieniu czyśćca i potrzebie modlitwy za dusze, które w nim przebywają; więcej - o istnieniu komunikacji między Kościołem walczącym - nami, żyjącymi na ziemi - i Kościołem cierpiącym - ludźmi, którzy po śmierci przygotowują się w czyśćcu do wejścia do nieba. Maryja odpowiedziała Susannie: To jest pewna biedna dusza. Kolejne pytanie brzmiało: "Co można dla niej zrobić? Wówczas Maryja poradziła, by się za nią pomodlić. Kiedy dzieci odmówiły modlitwę za duszę czyśćcową, postać znikła. Nie pojawiła się już nigdy.

Na miejscu objawień mieszkańcy wioski zbudowali kaplicę na cześć Matki Najświętszej i pielgrzymują do źródła, które zostało pobłogosławione przez Maryję. Władze Kościoła nie zakazały wierzącym pielgrzymowania na miejsce objawień. Nigdy jednak nie uznały Marpingen za miejsce pielgrzymkowe.

Po 123 latach miała spełnić się obietnica Matki Najświętszej, która pod koniec swych objawień w 1877 r. powiedziała jeszcze trójce dzieci: Przyjdę znowu w bardzo trudnych czasach. Kiedy nadeszły, Marpingen znowu stało się miejscem maryjnych objawień... Ta obietnica spełniła się w 1999 r.

Od 17 maja 1999 r. trzy kobiety w wieku od 24 do 35 lat siedem razy dostępowały łaski dotknięcia tego, co niewidzialne - widziały Matkę Najświętszą i innych mieszkańców nieba. Najważniejszym Gościem w naszym wymiarze doczesnym była oczywiście Maryja, która podobnie jak 123 lata wcześniej ukazywała się z Dzieciątkiem Jezus na ręku.

Marion Guttmann tak opisała Matkę Bożą i Jej Syna: "Przyszła cała w bieli, także welon był biały. Zachowywała się bardzo zwyczajnie, prosto, naturalnie. Mówiła tak, jak my rozmawiamy ze sobą, prosto, zwyczajnie. Schylała głowę, gdy była smutna, dokładnie tak, jak my to czynimy. Podobnie wyglądał będący z Nią Jezus. Wyglądał jak każde małe dziecko liczące niecały rok, którym opiekuje się matka..."

Każda z kobiet otrzynała innego rodzaju dar: Marion Guttmann widziała Maryją z Dzieciątkiem, ale nie zawsze słyszała Ich głos. Christine Ney widziała Matkę Bożą niewyraźnie, "jak przez zasłonę" (Maryja wydaje się jej ukazywać tylko w dwóch wymiarach), słyszała wszystkie Jej orędzia. Judith Hiber słyszała Matkę Najświętszą, ale Jej nie widziała. Na temat "bardzo trudnych czasów" Zjawa mówiła niewiele. Zapewniła, że przede wszystkim jest dla ludzi Matką, prawdziwą Matką. Tłumaczyła, że nie mamy się czego lękać, bo Ona każde swe dziecko chroni w swoich ramionach. Zapewniła, że zna wszystkie nasze niepokoje i potrzeby, ale - dodała - z perspektywy wieczności nie są one czymś wielkim. Mówiła: Nie lękajcie się!.

Przywołajmy najpierw krzepiące słowa Jezusa: "Nie bójcie się, nie będzie trzeciej wojny światowej, żadnego holocaustu. Mój Ojciec, Ja i Duch Święty stworzyliśmy ten świat tak piękny, że nie będzie on zniszczony. Dociera do was wiele wiadomości przekazywanych w moje imię, które nie pochodzą ode mnie. (...) Musicie zrozumieć, że jestem kochającym Bogiem, a nie Bogiem, który karze".

Zaś Matka Boża dopowiada: "W Marpingen chcę zapoczątkować triumf mego Niepokalanego Serca". Marion mówiła, że "Maryja chce dzieciom i wszystkim innym ludziom dać siłę do znoszenia cierpienia, niezależnie od tego, jakie ono jest". Christine dodała: "Przyszła, by ludzi umocnić, umocnić ich serca. Chce, by każdy został tu umocniony, wrócił do domu umocniony w sercu. Ludzie powinni wziąć do domu miłość, którą Ona daje teraz ludzkim sercom, i dać tę miłość ludziom, którzy w nim mieszkają".

Judith Hiber powtórzyła słowa Maryi: "Wszystkie dusze otrzymają łaskę. Niektórzy staną się świętymi, ponieważ taki jest plan Ojca, inni zaś otrzymają moc znoszenia cierpienia z miłości do Boga. Ci ostatni będą coraz bardziej rozumieć, że dziś świat może zostać uratowany tylko przez cierpienie i modlitwę". Dlatego Matka Najświętsza wołała: Otwórzcie serca! Nieście swój krzyż! Módlcie się! Czyńcie pokutę! I ratujcie ze mną świat dla Ojca, który czeka w niebie na te dusze, a z nimi na świat! On tak kocha ludzi i chce, by się nawrócili, by Go odnaleźli, by żyli z miłości i dla Jego chwały. Po to został stworzony świat - dla uwielbienia Boga, a nie do tego, co dzisiaj czyni, bo świat jest dziś bardzo daleko od swego celu, od wypełnienia swego zadania. Ale niebawem będzie inaczej. Matka Boża pojawiła się w Marpingen, by ogłosić: Mam dzieci, które tu jeszcze są. Bardzo je kocham. Zamykam je wszystkie w moim Niepokalanym Sercu. Także one mają zmienić oblicze świata. Ale nie tylko te, które przybywają na Jej miejsce objawień. Matka Boża wzywa: Najpierw modlitwa; to jest najważniejsze.

Matka Najświętsza przekazała ludziom swoje orędzie: Moje dzieci. Cieszę się, że tu przychodzicie i postępujecie za moim wołaniem. Bardzo was kocham i wszystkich was noszę w swoim Niepokalanym Sercu. Dziękuję wam za waszą gotowość i za waszą modlitwę, którą zanoszę bezpośrednio do mego Syna. Każdą waszą modlitwę przyjmuję z wdzięcznością i proszę was nieustannie, byście modlili się w waszych sercach, w waszej pracy, w waszych zajęciach. Zawsze o nas myślcie i się módlcie. Wasza modlitwa i wasza miłość, z jaką odmawiacie modlitwy, są balsamem dla naszych Serc...

Odmawiajcie różaniec w intencji nawrócenia grzeszników i o pokój na świecie! Różaniec jest najpotężniejszą bronią przeciwko nieprzyjacielowi. Potrzebuję modlitwy i zanoszę ją prosto do mego Syna. Jestem wdzięczna za modlitwy; Różaniec powinien być tak odmawiany, jak was nauczyłam.

13 czerwca Matka Boża mówiła o swym Niepokalanym Sercu i wyjaśniała, że jest Jej życzeniem, by wszyscy obecni na miejscu objawień pomogli Jej zrealizować Boży plan zwycięstwa Niepokalanego Serca. Poza tym mówiła nie tylko o roli modlitwy, ale i... posłuszeństwa. Christine tłumaczyła, że "Matka Najświętsza wielokrotnie podkreślała, że wszystko, co się dzieje i co się wydarzy, musi się dokonywać w posłuszeństwie Kościołowi". Najświętsza Maryja Panna mówiła: Bardzo ważne jest posłuszeństwo.

Marion przytoczyła inne słowa Maryi: "Matka Boża dużo mówiła o posłuszeństwie, że kiedy jest ono trudne, a jest tak właściwie zawsze, bo zwykle jest ono skierowane przeciwko naszej woli, wtedy mamy patrzeć na Jej Syna, ponieważ był On posłuszny aż do śmierci na krzyżu. To jest najlepszy przykład, jaki możemy znaleźć. Maryja wyraziła życzenie, byśmy byli posłuszni i odrzucili chęć bycia nieposłusznymi".

Wysłanniczka z nieba mówiła też o papieżu: To jest moja miłość i miłość mojego Syna. (...) Musicie go kochać i być mu posłuszni. (...) Słuchajcie papieża. On jest światłem waszych czasów. (...) On jest szczytem Kościoła. On jest Piotrem. Na tej opoce Jezus założył Kościół. Miejcie odwagę i zaufajcie mu.

Christine mówiła: "Maryja pragnie, żebyśmy najpierw uczestniczyli we Mszy św., ponieważ chce, byśmy najpierw szli do Jej Syna. Ona zawsze prowadzi nas do swego Syna, a my - po Mszy św. - powinniśmy, modląc się, przygotowywać się na Jej przyjście. (...) Ona wciąż na nowo podkreśla: do Jezusa, do Jej Syna.

8 sierpnia 1999 r. Matka Najświętsza ogłosiła: Proszę, przyjmijcie moją miłość. Kocham was. Wszystko, co macie, noszę z wami. Nie zostawiam was samych. Ufajcie. Podarujcie mi wasze zaufanie. Nie bójcie się, moi umiłowani... Jestem z wami przy wszystkich waszych lękach. Troszczę się o każdy szczegół waszego życia. Nie bójcie się. Jestem waszą Matką. Nigdy nie zostawię was samych. Kocham was, kocham was całym sercem. Dlatego proszę was: idźcie znowu do mego Syna. On czeka na was ze swoją miłością... Szukajcie Go w Kościele. Nie pozwólcie, by był sam. Moje dzieci, podarowuję wam dziś modlitwę, którą możecie sprawić radość Jezusowi:

O Jezu, tak bardzo Cię kocham. Weź mnie całego, zaprowadź mnie do Ciebie. O Jezu, Chcę być Twoim dzieckiem w radości i smutku. Nie pozwól, bym kiedykowiek był sam. O Jezu, tak bardzo Cię kocham. Weź moje serce, bym mógł dzielić Twój wielki smutek. O Jezu, tak bardzo Cię kocham. Zabierz ode mnie wszystko, co powstrzymuje mnie na drodze do Ciebie. Amen.

Świecka prasa długo wykpiwała i wyśmiewała objawienia, rzucała oskarżenia na kierownika duchownego wizjonerek ks. Gressunga. Marion, Judith i Suzanne same prosiły go, by stał się ich opiekunem duchowym. W dekrecie bp Reinhard Marx podkreślił, że w odniesieniu do cudów z Marpingen istniały poważne wątpliwości natury teologicznej i naukowej. W wyjaśnieniu do dekretu hierarcha podkreślił, że kult maryjny nie może opierać się na widzeniach, ale musi być zakorzeniony w Nowym Testamencie. Diecezja poinformowała, że w sprawę włączyła się watykańska Kongregacja Nauki Wiary, która poparła stanowisko biskupa Marxa. Pozostawiono kult wiernych w tym miejscu jak ponad sto lat temu.

Oprac. AMK /red.

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się , żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wspomóż nas

wesprzyj serwis

Objawienia dyskusyjne

  • Maryja - Zwycięska Królowa świata
    W latach 1936-1943 s. Maria Natalia otrzymywała prze­s­ła­nia skierowane do ca­­­łego świata. Niektóre dotyczyły wy­łą­cz­nie losów Wę­gier. Spisała je w książce, która ukazała się dopiero po jej śmierci w 1991 r. w Szwajcarii pt. Maryja - Zwy­cię­s­ka Królowa świa­­ta. Jezus udzielił li­cznych o­bietnic tym, któ­rzy u­cz­czą Jego Matkę w sposób szcze­gól­ny przez od­prawienie no­wenny ku czci Jej Nie­pokalanego Serca. Artykuł zawiera życiorys i wyjątki z objawień dotyczące nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi.
  • Medjugorie
    O Medziugorju w polskim internecie - uwaga na nierzetelności.
  • Pasyjny Krzyż Serca Jezusowego
    Dla uczczenia i ofiarowania Najświętszych Ran i Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa oraz dla zwycięstwa i triumfu Niepokalanie Poczętej Maryi.