Kazania maryjne

08 grudzień 2011

Być w świecie żywą relikwią

0 komentarzy · 12653 czytań · Drukuj

Kazanie abp. Celestino Migliore, nuncjusza apostolskiego w Polsce, wygłoszone 8 grudnia 2011 r. w bazylice w Niepokalanowie, na zakończenie Roku Kolbiańskiego.

 

Janek

W 1792 r. w pewnej szlacheckiej rodzinie, w niewielkiej włoskiej miejscowości, urodził się chłopczyk. Nazywał się Giovanni Ferretti. Po kilkunastu latach wyrósł na inteligentnego młodzieńca. Tylko jedna rzecz zakłócała jego młodość: padaczka, na którą cierpiał. Często się modlił w tej sprawie, prosząc o pomoc. I został cudownie uzdrowiony.

Giovanni (Janek) swoje uzdrowienie przypisywał wstawiennictwu Najświętszej Maryi Pannie. Z wdzięczności do Niej pragnął zaszczepić nabożeństwo do Maryi wszystkim ludziom. Sam nawet przybrał sobie drugie imię Maria.

60 lat później papież wydał encyklikę, w której ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP. Jak wam się wydaje, jaka była reakcja Jana Ferrettiego na ten gest papieża? Pewnie się już domyślacie - to Jan Maria Ferretti był tym papieżem, Piusem IX.

Rano, 8 grudnia 1854 r. w bazylice św. Piotra nadszedł wreszcie moment publicznego odczytania bulli Ineffabilis Deus. W ten sposób papież Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Matki Bożej. To była rzeczywiście piękna chwila, gdy poranne światło oświetliło miejsce, w którym znajdował się papież. To było jakby potwierdzenie z wysoka - z nieba - papieskiej decyzji. W bulli tej papież ogłosił:

Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia, mocą szczególnej łaski i przywileju, udzielonego przez Wszechmogącego Boga, w obliczu przyszłych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana jako nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego.

5 lat po ogłoszeniu przez papieża tego dogmatu, otrzymał on potwierdzenie od samej Matki Bożej, która objawiając się Bernadecie w Lourdes, przedstawiła się jako Niepokalane Poczęcie.

 

Wydobyć grzech z podświadomości

Święto Niepokalanej przypomina ludzkości, że jest jedna, jedyna rzecz, która rzeczywiście może degradować człowieka: grzech. To bardzo ważne przesłanie na dzisiejsze czasy. Świat zagubił sens grzechu. Zachowujemy się często tak, jakby grzech był czymś całkiem nieszkodliwym. Reklamuje się różne produkty czy przedstawienia jako grzeszne, aby zwiększyć ich atrakcyjność. Samo określenie "grzech pierworodny" używa się we współczesnym świecie w oderwaniu od jego biblijnego sensu. Grzech dodaje oryginalności temu, kto go popełnia.

Świat boi się wielu rzeczy, ale nie grzechu. Świat boi się skażenia środowiska, chorób, które trawią ludzkie ciało, wojny nuklearnej, kryzysu finansowego, ale nie boi się grzechu. A Jezus kiedyś przecież powiedział: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła".

Wielu z tych, którzy mówią o grzechu, sami nie mają właściwego o nim pojęcia. Grzech jest odpersonalizowany i jest przypisywany jedynie instytucjom. Bywa także, że grzech identyfikowany jest z przekonaniami naszych politycznych i ideologicznych przeciwników. Zamiast szukać uwolnienia od grzechu, szukamy usprawiedliwienia od żalu za grzech. Zamiast walczyć z grzechem, walczymy z ideą grzechu jako takiego. Grzech został zastąpiony przez zgoła inne pojęcie: "poczucie winy". Czynimy dokładnie to, co w każdej innej sferze życia jest dziś powszechnie uważane za najgorsze rozwiązanie: negujemy problem, zamiast go rozwiązywać; spychamy i pakujemy w podświadomość zło, zamiast eliminować je z naszego życia.

Pismo Święte mówi, że Chrystus umarł za nasze grzechy. Jeśli odrzucimy pojęcie grzechu, to Chrystusowe Odkupienie uczynimy bezsensownym, przekreślimy sens Jego śmierci. W takim stanie rzeczy Jezus przelałby swoją Krew bezcelowo. Jednak dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP mówi nam coś bardzo pozytywnego, budzącego nadzieję: Bóg jest większy, niż grzech, a tam, gdzie jest grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska.

 

Fenomen Matki

To jest prawdziwe przesłanie Roku Kolbiańskiego, który dziś uroczyście zamykamy. Składam szczere gratulacje Ojcom Franciszkanom z Niepokalanowa, Ojcu Generałowi, Ojcu Prowincjałowi, Kustoszowi tegoż Sanktuarium i wszystkim franciszkanom, że zechcieli zbudować obchody tego Roku wokół hasła: "Nie gaście ducha Ojca Maksymiliana". Duch Ojca Maksymiliana streścił się w jedynym słowie: "miłość", w jednej wielkiej miłości ku Matce Bożej.

Maryja jest powszechnie kochana. A jakimś wyjaśnieniem tego fenomenu jest to, że Maryja jest Matką. Matki nie zawsze są zrozumiane, zwłaszcza przez małe dzieci, ale zawsze są kochane. Czasami, a może nawet często można usłyszeć, jak z ust 80-letniego człowieka na łożu śmierci płynie jego ostatnie słowo: "Mama". Matka jest bardziej rozumiana intuicją serca, niż spekulacją rozumu. Jest bardziej poetką niż filozofką, bo jest zbyt rzeczywista i głęboka, zbyt bliska ludzkiemu sercu.

Widzę, że do sanktuarium w Niepokalanowie przybyło bardzo wielu pielgrzymów, poszczególne osoby, całe rodziny, przedstawiciele parafii. Niektóre z nich zorganizowały pielgrzymki z różnych, nieraz odległych stron Polski. Przybyli tu, aby wziąć ze sobą relikwie św. Maksymiliana. Bardzo trafiona inicjatywa, bo relikwie złożone później w kościele parafialnym, będą dla was dodatkowym motywem, aby indywidualnie i wspólnotowo iść drogą jego świętości.

Nie wiem, czy kiedyś zastanawialiście się nad pewnym bardzo ciekawym elementem życia chrześcijańskiego. Wszędzie, na całym świecie, mamy w kościołach tabernakulum, gdzie przebywa żywy Jezus. W bardzo wielu kościołach, nawet w domach, mamy relikwie świętych. Ale nie mamy żadnego żywego dotykalnego znaku obecności wśród nas Maryi. Może tylko figurki... Dlaczego? Pewna mistyczka naszych czasów postawiła kiedyś na modlitwie to pytanie Jezusowi. I tak opisała swoje przeżycia:

Weszłam pewnego dnia do kościoła i z sercem pełnym ufności zapytałam Jezusa: "Dlaczego zechciałeś pozostać na ziemi w każdym miejscu ziemi pod postacią Eucharystii, a nie znalazłeś - Ty, który jesteś Bogiem - sposobu, aby przynieść tu i pozostawić również Maryję, Matkę nas wszystkich, którzy jesteśmy w drodze?" Z ciszy zdawała się płynąć odpowiedź: "Nie pozostawiłem Jej, ponieważ chcę zobaczyć Ją w tobie. Wprawdzie nie jesteście niepokalani, lecz moja miłość przywróci wam dziewiczość. I wy otworzycie ramiona i matczyne serce dla ludzkości, która tak samo, jak niegdyś, pragnie swego Boga i Jego Matki. Do was teraz należy uśmierzać cierpienia, goić rany, wysuszać łzy".

 

Być żywą relikwią

Dziś niesiemy z sobą relikwie św. Maksymiliana. Podczas całego swojego życia ten Święty nie czynił nic innego, jak prowadził ludzi do Maryi Niepokalanej. Także dziś jego relikwie przynaglają nas, abyśmy my sami stali się "relikwią" - żywym obrazem Niepokalanej. I to w każdym dniu naszego życia. Amen.

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się , żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Wspomóż nas

wesprzyj serwis

Kazania maryjne

Ostatnio na forum

Najnowsze tematy
Najciekawsze tematy

Losowy wątek

to są same oskarżenia sam słucham radia Maryja Jezus: - Dziecko, to zostaw Kościołowi. Ja osobiście prowadzę ojca Tadeusza, a radio Maryja to dziecko mojej Matki. Ona opiekuje się tym radiem. Po owocach ich poznacie. To dzieło rozrośnie się i nikt nie zamknie ust prawdzie. Jednakże moja prawda zawsze okupywana jest cierpieniem. Cierpienie ojca Tadeusza Rydzyka to podwalina dla tego dzieła...
krzysztof · 30-04-2010 15:26

Reklamy Google